Strona policji

Strona główna; Redakcja serwisu Kontakt z redakcją; Nota prawna Chcesz wykorzystać materiał z serwisu Praca w Policji. Zapoznaj się z zasadami Polityka prywatności; Inne wersje portalu Wersja tekstowa Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie. Dla funkcjonariuszy i studentów. POLICJA 997. Rozmawiajmy o Policji. Informacyjny Serwis Policyjny. Dla policjantów i pracowników policji. Policja Państwowa. Portal o Policji w II RP. Profilaktyka a Ty. Profilaktyka bez fikcji i ulotek. Jestem kibicem przez duże K. Potrafię kulturalnie dopingować ... Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w tragicznym wypadku drogowym zginęła st. sierż. Joanna Krzempek. Rodzinie, bliskim, przyjaciołom oraz znajomym kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia w imieniu własnym, kierownictwa oraz policjantów i pracowników Policji, składa Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. Biuro Bezpieczeństwa realizuje zadania związane z koordynowaniem ochrony informacji niejawnych i ochrony danych osobowych w Policji oraz kontrolowaniem i wykonywaniem ochrony informacji niejawnych i ochrony danych osobowych w KGP, a także tworzeniem standardów w tym zakresie. Strona policji ... Strona policji Strona główna; Redakcja serwisu Kontakt z redakcją; Nota prawna Chcesz wykorzystać materiał z serwisu Praca w Policji. Zapoznaj się z zasadami Polityka prywatności; Inne wersje portalu Wersja tekstowa

Ciekawy opis taktyki stosowanej przez lewactwo w USA. Kredyty do użytkownika bekawykopu na wykopie.

2020.09.19 07:07 PorannaSztyca Ciekawy opis taktyki stosowanej przez lewactwo w USA. Kredyty do użytkownika bekawykopu na wykopie.

https://youtu.be/4tU2_l9M1bw
Jak wyeliminować przeciwnika i zastraszyć otoczenie bez używania broni? To bardzo proste: 1. Wybierasz sobie ofiarę na podstawie jej poglądów politycznych czy "rasizmu". Zrób to starannie. Najlepiej żeby cel był wyizolowany społecznie i pozbawiony dużych środków finansowych na wynajmowanie ochrony czy prawników, a jednocześnie miał jeszcze coś do stracenia. Chodzi o to, żeby się załamał, ale nie eksplodował ci w twarz. 2. Instalujesz kamerę przed domem ofiary i rozpoczynasz streamowanie 3. Zwołujesz tłumek znajomych z organizacji, koniecznie z ich kobietami i dziećmi, ponieważ stworzą wrażenie spontanicznej imprezy całej "community", zapewnią alibi, a w razie czego zrobią za doskonałe żywe tarcze. 4. Urządzasz przed jej domem przedłużającego się po zmroku grilla z ogłuszającą muzyką, świeceniem w okna, konkursem tanecznym na jego trawniku, obraźliwymi napisami na chodniku, krzykami i naigrywaniem się z domowników. Ogólnie rzecz biorąc: prowokowaniem ich, żeby "coś zrobili". Cokolwiek, co da się nagrać i wykorzystać przeciw nim. 5. Policji nie obchodzi zakłócanie porządku. Straż pożarna ma wyrąbane na antyrasistowskiego grilla. Oni już się nauczyli, że stawką jest ich spokojna emerytura i urządzenie się w nowej sytuacji. 6. Właściciel posesji w końcu ma dość i pokazuje przez okno strzelbę. Dopingujecie go żeby strzelał XD. Co za frajer, zrobił dokładnie to o co nam chodziło! 7. Hurra udało się! Nagraliśmy agresywnego rasistę! Zawiadomiona o grożeniu bronią policja błyskawicznie przyjeżdża i wyprowadza agresora w kajdankach. Tłum wiwatuje i gratuluje nadchodzącego pobytu w więzieniu. 8. Rasista wyeliminowany, sąsiedzi zastraszeni, stream przyniesie donejty, pora na wybranie kolejnego celu. Profit. Jeżeli któryś kolejny rasista jednak wybuchnie i puści serię w tłum, to proft x3. Dla organizacji, która rękami policji zniszczy przeciwnika i uzyska niewinnych męczenników oraz streamera któremu zwiększy się zasięg. Radykalnie lewicowa strona amerykańskiego konfliktu jest dobrze zorganizowana i na swoim podwórku wprost powielając schematy kolorowych rewolucji w których maczał palce wywiad USA. Na poziomie ulicznym można zauważyć wykorzystywanie podczas zamieszek i prowokacji osób z kryminalna przeszłością, a więc nie bojących się przemocy fizycznej czy aresztowania. Werbowanie takich osób do brudnej roboty to też standardowa praktyka wywiadów i tajnych policji na całym świecie. Także nasze SB posługiwało się kryminalistami do likwidacji przeciwników, prowokacji i rozbijania manifestacji w zamian za ochronę i łatwy zarobek. Streamer, Vaun Mayes poluje na "rasistów" w sposób profesjonalny, publikując na facebookowym profilu "Justice Tour 2020 Protest Parties" dane osobiste i adresy swoich kolejnych celów. https://www.facebook.com/Justice-Tour-2020-Protest-Parties-MKE-107269697695666/ Podczas streamu krzyczy do ofiary: "Ja też jestem gangsterem!" Był wielokrotnie aresztowany, min za usiłowanie podpalenia posterunku policji, nielegalne posiadanie broni i kradzież pojazdu, a potem skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywny, których dotąd nie zapłacił. W obecnym klimacie politycznym najwidoczniej nie boi się policji. A z samego grożenia bronią się po prostu roześmieje, jak na streamie. Jemu dokładnie o to chodzi. https://www.thegatewaypundit.com/2020/09/milwaukee-felon-indicted-firebomber-police-station-leading-blm-targeting-doxxing-rioting-trump-supporters-homes/
Wśród amerykańskich konserw od długiego czasu panowało pełne samozadowolenia przeświadczenie o tym, że tzw. "lewactwo" to "soyboe" nie mogący przecież realnie zagrozić "patriotom" posiadającym całe arsenały broni i kolekcje wyposażenia taktycznego. Wykopowi entuzjaści #4konserwy także często piszą że "lewactwo" wystarczy ostrzelać albo nastraszyć bronią i ucieknie gdzie pieprz rośnie. Proste jak drut, c`nie? Natomiast wynikająca z tego streama i wcześniejszych wydarzeń, np. w Kenoshy, lekcja dla postronnych jest, według mnie, taka. Broń nie stanowi dużego atutu, jeżeli jest się samotnym człowiekiem, za którym nikt się nie ujmie: ani sąsiedzi bojący się o swoje szyby, ani służby na które płaci podatki, ani anoni plusujący jego komentarze na forum dla oburzonych konserw, bez ruszania się z kanapy. Znaczenie ma za to dobra masowa organizacja, pozwalająca na stworzenie lokalnej przewagi w wybranym miejscu i czasie. Twój karabin może przegrać z kamerką, grillem, latarką, megafonem i tłumem prowokującym do hecy. Organizatorzy stojący za tym tłumem niczego tak nie chcą, jak polania się krwi, za sprawą samotnej osoby którą doprowadzili do ostateczności. W takim wypadku ofiary zostaną męczennikami, a strzelec przestępcą. Żeby strzelanie miało jakikolwiek sens musiałoby być masowe, zorganizowane i mieć jawne poparcie części policji i wojska, a taka sytuacja nazywa się "wojną domową" i dla zwykłych ludzi oznacza życiową tragedię , bez względu na to kto w niej w końcu zwycięży.
submitted by PorannaSztyca to konfa [link] [comments]


2018.10.22 15:05 SoluriX Wiadomości w pigułce 19-21.10

Wiadomości w pigułce 19-21.10

https://i.redd.it/ntcpqcy9jqt11.png

POLSKA

🎯 1. Wstępne wyniki (exit polls) wyborów samorządowych: PiS zwycięża w 9 województwach, PO w 7. Wyniki: 1. PiS 32.3%, 2. KO 24.7%, 3. PSL 16.6%, 4. Bezpartyjni 6.3%, 5. Kukiz 6.3%, 6. SLD 5.7%, 7. Wolność 1,5%, 8. Razem 1.4%, 9. Ruch Narodowy 1.2%, 10. Zieloni 1%. Frekwencja 51.3%. PO zwycięża w dużych miastach. Rafał Trzaskowski w I turze bierze Warszawę z 54%, Jaki 31%. W Łodzi H. Zdanowska (PO) z 70% deklasuje. W I turach PO zwycięża w: Białystok (Truskolaski), Lublin (Żuk), Poznań (Jaśkowiak). 2 tura będzie w Krakowie (Majchrowski vs Wassermann), Gdańsku (Adamowicz vs Płażyński), waży się Wrocław. Kandydat PiS i SLD wygrywa w Katowicach (Marcin Krupa)
🎯 2. Trybunał Sprawiedliwości UE poparł wniosek KE o zastosowanie środka tymczasowego i zawieszenie stosowania ustawy o SN (chodzi m.in. o przywrócenie do pracy sędziów, którzy ukończyli 65 lat i przeszli w stan spoczynku). Polska strona zapowiada ustosunkowanie się do tej decyzji po przeanalizowaniu zawiadomienia - TVP Info
🎯 3. Polska złożyła w USA zamówienie 1 dywizjonu artylerii rakietowej dalekiego zasięgu HIMARS w ramach programu Homar. Składać się on będzie z 18 wyrzutni na podwoziach kołowych i towarzyszących pojazdów. Szacunkowy zasięg broni = do 300 km. Trwają negocjacje ceny - PAP
🎯 4. Warszawa, muzułmański imigrant Afraz kierujący w Uberze napastował seksualnie pasażerkę, ta nagłośniła sprawę w mediach społ. Zboczeniec Afraz zjechał z trasy, przesiadł się do tyłu, zablokował drzwi i dobierał się do Polki. Wrócił za kierownicę, gdy ta stanowczo zagroziła policją, całą drogę proponował stosunek i wiele razy zatrzymywał auto, lub wjeżdżał w boczne uliczki. Sprawa trafiła na policję - Facebook
🎯 5. Ambasador USA G. Mosbacher wyraziła zdeterminowanie, by "załatwić" Polsce ruch bezwizowy do USA, czego wg niej "nie da się usprawiedliwić", że tak nie jest do dzisiaj. Twierdzi też, że Polsce uda się załatwić wiele z tego, na czym jej zależy militarnie, bo siła Polski leży w interesie USA - Forsal
🎯 6. USA czasowo wstrzymuje import polskiej wieprzowiny w obawie przed ASF. Amerykanie mają zastrzeżenia do 2 firm: Sokołów i Morliny. USA to 1 z naszych głównych odbiorców tego typu mięsa; w 2017 kupili ok. 60 tys. t wieprzowiny wart. 176,8 mln € - PAP
🎯 7. Wg raportu ONZ Polska krajem nr 3. na świecie pod względem największych nasadzeń drzew do powierzchni (1. Czechy, 2. Szwecja) i 8 państwem generalnie co do ilości posadzonych drzew (1. Chiny, 2. USA, 3. Rosja, z Europy tylko Szwecja z msc 5. przed Polską) - World Economic Forum
🎯 8. Podróżnik i pisarz Wojciech Cejrowski rozpoczyna akcję "PiSlamizacja Polski" - zachęca do przesyłania z całej Polski zdjęć ukazujących jak licznie imigranci z krajów arabskich zalewają Polskę za rządów PiS, który posługuje się retoryką o imigracji by straszyć nią przed wybieraniem opozycji. Wg WC to akcja monitorowania rosnącego zagrożenia dla życia Polaków, bo w mediach trwa cisza - Twitter
🎯 9. Związek zawodowy Castoramy wszczął w prokuraturze spór zbiorowy z pracodawcą. Domaga się m.in. 900 zł podwyżki dla każdego pracownika (z 2400 do 3500 brutto), wyższych stawek w niedziele i 10% większego zatrudnienia - Bankier
🎯 10. Kolejne taśmy z Sowy ukazują w złym świetle wicepremier w rządzie PO-PSL E. Bieńkowską i Min. Zdrowia B. Arłukowicza. Na nagraniach mówi ona, że kontrole NIK (dot. funduszy na sprzęt medyczny) "robiliśmy" by wykazały, że jest dobrze, a "wiadomo, że to nie jest prawda" - podsumowała. Arłukowicz: "jest źle i to na poważnie. Setki milionów zł". Z kolei marszałek woj. Zach-pom. O. Geblewicz i sekretarz stanu w Min. Gospodarki T. Tomczykiewicz zastanawiali się "dla kogo, my k…a, jesteśmy partią", bo "nasz elektorat najbardziej ch…o potraktowaliśmy". Doszli do wniosku, że dla interesu ogółu "to jest interesu ciemnych mas finansowych" - TVP Info
🎯 11. Badania spirometryczne Rybniczan w ramach akcji "Dzień dla zdrowych płuc" zszokowały lekarzy. Blisko połowa przypadkowo przebadanych w rynku z zaburzeniami układu oddechowego. Odpowiadać ma za to zatrute powietrze. Np. Elektrownia Rybnik jest 1 z 20 największych trucicieli powietrza w Europie, a sam Rybnik 5 najbrd zatrutym miastem Europy. Lekarze: - nie ma już czasu. Potrzeba szybkich działań samorządowo i krajowo - Rybnik.com.pl
🎯 12. Oko.press wyśledziła iż proboszcz parafii w Orzechowie Roman Kramek (Warmia), gdzie m.in. prowadzi rekolekcje i zajmuje się ministrantami, zgwałcił w 2002 w USA 17-l. ofiarę gwałtu, która szukała duchowej pomocy. Wg jego zeznań w USA, była to terapia mająca dziewczynie pomóc zapomnieć poprzedni gwałt. Po takiej "pomocy" dziewczyna samookaleczała się i trafiła do psychiatryka, a gwałciciel na Warmię. Biskupi wiedzieli, ale wbrew prawu nie zgłosili do Watykanu. Po medialnym szumie kuria zawiesza właśnie w obowiązkach księdza i skierowała sprawę do Watykanu - PAP / Oko press
🎯 13. 80% ankietowanych przez Millward Brown Polaków opowiada się za tym, by Kościół ponosił finansową odpowiedzialność za przestępstwa księży (np. pedofilię). 13% przeciw - TVN24
🎯 14. Decyzją NFZ ważność Europejskiej Karty Ubezp. Zdrowotnego (EKUZ) będzie wydłużona z 12 do 18 mies., a w przypadku niepełnoletnich do 5 lat. Karta wydawana jest bezpłatnie i potwierdza prawo ubezpieczonych do korzystania m.in. z opieki zdrowotnej w krajach UE i EFTA na takich samych zasadach jak mieszkańcy tych krajów - Forsal
🎯 15. MON potwierdził śmierć polskiego attache obrony z Ambasady RP w Teheranie. Dyplomata został potrącony przez samochód na pasach i zmarł w szpitalu. Trwa wyjaśnianie sprawy - PAP
🎯 16. GUS: od stycznia do końca sierpnia br. liczba turystów w PL, którzy skorzystali z noclegów wzrosła o >6% z 21,8 mln do 23,1 mln os. Z obiektów powyżej 10 miejsc noclegowych skorzystało 18,3 mln turystów krajowych i 4,8 mln zagranicznych (w ub. roku 17,2 mln i 4,6 mln) - Forsal
🎯 17. Premier Morawiecki zdecydował wesprzeć Polski Związek Piłki Siatkowej 15 mln zł, z czego część ma trafić na premie dla zawodników i sztabu, którzy zdobyli MŚ - TVP Sport
🎯 18. Łódzkie, 2 kobiety zginęły wskutek uderzenia w ich samochód przez ukraiński autokar jadący z nadmierną prędkością. Uderzenie wepchnęło auto pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Kierowca fałszował też czas pracy 2 kartami do tachografu - 40ton.net
🎯 19. 11 listopada rozpocznie się symbolicznie odbudowa Pałacu Saskiego w W-wie, wysadzonego w powietrze przez Niemców w '44. A w praktyce - info od Kancelarii Prezydenta - przedstawiona zostanie droga do realizacji zadania, dokumentacja i plany mają być skompletowane. Ma to być dopełnienie odbudowy Stolicy po II w.ś. - WP
🎯 20. GIOŚ we współpracy z brytyjskim odpowiednikiem odesłał już do Wlk. Brytanii 1400 ton nielegalnych odpadów, jakie miały trafić do PL - Money
🎯 21. Kraków, w dniu przemarszu 10 tys. dzieci przez miasto z okazji 100-lecia niepodległości, dopuszczalne normy smogu były przekroczone o 350%. Zaleca się wtedy, by dzieci pozostawały w domach, a na zachodzie zamyka się szkoły - Radio Zet
🎯 22. Wrocław, w Synagodze pod Białym Bocianem za 4 mln zł odtwarzana jest mykwa - rytualna łaźnia do obmywania się Żydów z tzw. nieczystości rytualnych - wodą z natury, w tym przypadku deszczówką. Żeby oczyścić się przed Bogiem, trzeba zanurzyć się po czubek głowy. Ale mykwa ta będzie tylko dla kobiet, mężczyznom zaleca się skorzystanie z Odry, lub miejskiej fosy - Gazeta Wrocławska
🎯 23. Tylko rok więzienia w zawieszeniu, rok zakazu zawodu i 17.500 zł grzywny dla wrocławskiej adwokatki i wykładowczyni prawa Anny D. próbującej skorumpować pracownicę prokuratury do przekazywania info nt. aferzysty Romualda Ś. (oszustwa na 80 mln zł), którego broniła. Decyzja Sądu Rejonowego w Lesznie. Prokuratura: wyrok rażąco niski, będzie apelacja. Obrona Anny D.: - to był tylko taki żart - TVP Info

ŚWIAT

➡ 1. W Londynie odbył się wielki marsz przeciwników Brexitu - domagali się ponownego referendum. Wg organizatorów wzięło w nim udział 700 tys. os. Rząd pozostaje nieugięty: zorganizowanie 2. referendum byłoby podkopaniem zaufania do brytyjskiej demokracji - PAP
➡ 2. Arabia S. po 2 tyg. zaprzeczeń przyznała, że w jej konsulacie w Stambule zginął dziennikarz Dż. Chaszodżdżi. Wg władz arabskich miał się on wdać w kłótnię i bójkę z 18 osobami, które aresztowano. Jednocześnie 1 z agentów podejrzewanych o udział w mordzie zginął w wypadku samochodowym. Strona turecka mówi o "uciszeniu go przez Arabię". Trump: wersja saudyjska wiarygodna, choć sprawa nie do końca wyjaśniona, "mamy kilka pytań do księcia ibn Salmana", a sankcje są możliwe, ale nie wojskowe, bo arabskie zakupy dają setki tys. msc pracy w USA. Dodaje, że USA potrzebują Arabii do przeciwwagi dla Iranu - Niezależna
➡ 3. Wlk. Brytania: 16 azjatyckich muzułmanów tworzących pedofilski gang z Huddersfield skazanych na kary od 5 lat do dożywocia. W latach 2004-2011 mieli narkotyzować, więzić i gwałcić wyłącznie białe dziewczynki w wieku od 11 do 17 lat. Lider gangu A. S. Dhaliwal usłyszał 54 zarzuty (22 dot. gwałtu) i otrzymał dożywocie - PAP
➡ 4. W zw. ze zmianą strategii budżetowej włoskiego rządu i wyższym niż planowano deficytem budżetowym na 2019 (2,4% PKB), agencja Moody's obniża rating Włoch z Baa2 do Baa3. Wg niej, nawet mimo optymistycznych prognoz rządu, dług publ. tego kraju pozostanie na poziomie ok. 130% PKB - PAP
➡ 5. Indie: >50 os. zginęło, a >200 zostało rannych podczas festiwalu palenia kukły demona Rawany z okazji święta Dasara. Tłum zagłuszony przez fajerwerki został rozjechany przez nadjeżdżający z dużą prędkością pociąg - PAP
➡ 6. Trump grozi Meksykowi zamknięciem granicy i wysłaniem na nią wojska, jeśli ten nie zatrzyma kilkutysięcznego pochodu migrantów z Hondurasu, który Trump nazywa atakiem. Prezydent Wenezueli N. Maduro zaapelował do Trumpa o otwarcie granicy i przyjęcie migrantów- PAP
➡ 7. Chiny planują wprowadzić od 2020 na orbitę sztuczny księżyc, świecący 8x mocniej niż on odbitym światłem słonecznym, o promieniu 10-80 km celem oświetlania miast zamiast ulicznych latarni, co miałoby być dużą oszczędnością (w samym tylko Chengdu 170 mln $ rocznie). Jeśli satelita zda egzamin w 2022 trzy kolejne - Rmf 24
➡ 8. Zniesienie 175 regulacji dla biznesu przez administrację Trumpa przyniosło dotąd 23 mld $ oszczędności, a znoszenie kolejnych ma przynieść dodatkowe 18 mld $ - Money
➡ 9. Mołdawia chce zablokować powrót Wlk. Brytanii do Światowej Organizacji Handlu, a dołączenie jej do grona państw blokujących daje im taką prawną możliwość. Uniemożliwiłoby to Wlk. Brytanii po brexicie zawieranie umów z rozwiniętymi gospodarkami świata szacowanych na 1,7 biliona $. Powód: Corina Cojocaru, mołdawskiej doradczyni ekonom. przy WTO i jej zespołowi bez wyjaśnień nie udzielono wizy, gdy ci chcieli omówić interesy mołdawsko-brytyjskie po Brexicie - Bloomberg
➡ 10. Węgry podwajają (do 40 mln zł) wsparcie finansowe dla Węgrów żyjących na ukraińskim Zakarpaciu. Portal Kresy zauważa, że to więcej niż Polska przeznacza na swoje mniejszości na Ukrainie, Białorusi i Litwie razem wziętych
➡ 11. Wlk. Brytania, więzienie opuścił najbardziej radykalny imam, "siewca nienawiści" Anjem Choudary. Pozostanie pod ścisłą kontrolą służb - zamieszka w specjalnym hostelu, bez dostępu do internetu, możliwości spotkania z przypadkowymi osobami, z zakazem nauczania i odwiedzania wybranych meczetów. Jego środki finansowe pozostaną zamrożone. Koszt nadzoru - 2 mln funtów / rok. Naukami Choudarego kierowali się liczni terroryści, wspierał on ISIS i popierał zamachy. Jest na globalnej liście terrorystów ONZ - PAP
➡ 12. Ukraina, w zw. z epidemią Odry i nieszczepieniem się duże części społ. Min. Zdrowia przesłało do władz centralnych zarządzenie, że nieszczepione dzieci odtąd nie mogą uczęszczać do szkół i przedszkoli. Od pocz. Roku 32 tys. chorych, a 14 os. zmarło - Rmf24
➡ 13. Hiszpanii przybyło 100 tys. uprawnionych do głosowania - nadano prawo wyborcze niepełnosprawnym umysłowo, pacjenctom psychiatryków i niepoczytalnym. Dotąd w UE 8 takich państw, w tym Polska - PAP
➡ 14. Finlandia, obrana rządowa strategia zakłada zakaz spalania węgla kamiennego od 2029. Finlandia przez 27 lat ograniczyła il. emisji gazów cieplarnianych o 1/5 - PAP
➡ 15. Rekordowa przestępczość w Londynie. W ciągu roku 15 tys. ciężkich przestępstw przy użyciu noża - jak mordy (91), gwałty (170), rabunki użycia noża. 40 ofiar dziennie. To wzrost o 15% rdr
➡ 16. Hiszpania, socjalistyczny rząd planuje zdemontować drut kolczasty na granicy jej enklawy w Afryce, ponieważ rani on migrantów szturmujących płot. W to miejsce mają być zamontowane czujniki rejestrujące ruch - The Times
➡ 17. Szwecja, Amerykanin ze szwedzkimi korzeniami musi opuścić kraj, gdyż 9 lat po stworzeniu rentownego browaru urząd imigracyjny zbadał, że wypłacał on sam sobie zbyt niską pensję minimalną - The Local
➡ 18. Kalifornijscy naukowcy ze Scripps Research Institute opracowali enzym, który ma niwelować uzależnienie od nikotyny. Na razie testy na gryzoniach udowadniają skuteczność - Dziennik Naukowy
➡ 19. Muzułmańska Algieria zakazała kobietom w miejscu pracy burek zakrywających całą twarz celem identyfikacji - Reuters
➡ 20. W celu zapobieżenia rozprzestrzeniania się ASF Chińczycy wybili dotąd prewencyjnie >200 tys. szt. trzody chlewnej. W ciągu 2 mies. wykryto 41 ognisk choroby w 27 miastach - PAP
➡ 21. W zaledwie 1 dzień od legalizacji marihuany w Kanadzie wyprzedane zostały wszystkie zapasy w sklepach i aptekach - Rzeczpospolita
➡ 22. Klęska demograficzna Bułgarii. W ost. latach ludność zmniejszyła się z z 9 do 7 mln, a do 2030 wyniesie 5,5 mln. Zniknie 900 miejscowości, a 60% kraju stanie się ludzką pustynią. Obecnie już blisko 2x mniej ludzi wchodzi co roku na rynek pracy, niż przechodzi na emeryturę. Jedynie wśród cyganów wyż. Szacuje się ich liczbę na 750 tys i stale rośnie. Bułgaria ma najniższe płace i największy niż demograficzny - TVN24
➡ 23. Turcja, Sugoren. Nowy imam miejscowego meczetu Iso Kaya odkrył, że świątynia jest wybudowana nie w tym kierunku co trzeba, przez co wierni od 37 lat modlili się w złą stronę, a nie do Mekki, jak nakazuje islam. Odtąd strzałki na dywanie wskazują właściwy kierunek do czasu przebudowy - O2
➡ 24. Dziennikarskie śledztwo "The Guardian" - Arabia S. płaci miliony funtów największym firmom PR-owym w kraju oraz fundacji powiązanej z b. premierem T. Blairem za kreowanie pozytywnego wizerunku w tym kraju
➡ 25. Amerykańscy naukowcy opracowali pewny i szybki (o kilka tyg. szybszy niż dotąd) test na boreliozę, jednak nie wiadomo kiedy wejdzie on do powszechnego użycia - Rzeczpospolita

POLSKA W ŚWIECIE

  1. Sąd apelacyjny w Bolonii utrzymał wyrok 16 lat więzienia dla Kongijczyka Guerlina Butungu, lidera grupy, która bestialsko zgwałciła Polkę w Rimini na oczach jej męża. Obrona bandyty była niespójna. Raz, że został wrobiony przez kolegów, dwa, że spał na plaży pijany, trzy, że to wina jego traumatycznego dzieciństwa - PAP
    1. Polscy importerzy używanych aut stracą niemieckie źródło z silnikami diesla o normach emisji spalin EURO1 do EURO4, czyli do rocznika 2008. Powód: w Niemczech rusza związany z Volkswagenem program atrakcyjnych dopłat za złomowanie takich aut. Właściciel złomując je otrzyma wartość rynkową plus 5-8 tys. zniżki na nowy model VW. Sprzedawanie zagranicę przestanie się opłacać - Interia
    2. Niemiecki dziennik "Augsburger Allgemeine" pisze w artykule na swojej www o polskich obozach zagłady do których w '42 trafić miało 56 lokalnych Żydów. Polska ambasada zapowiada interwencję - Polskie Radio 24
    3. Niemcy, Bielefeld, 21-l. Polka Karolina Smaga udaremniła gwałt na Niemce, jaki próbował dokonać w krzakach 25-l. "uchodźca" z Maroko. Gdy wystraszyła sprawce ruszyła za nim w pogoń i wdała się w walkę, gdzie została ugodzona nożem w rękę. Sprawcy udało się uciec, ale po chwili go ujęto - Neue Westfalische
    4. Szwecja, Mateusz Jeziorski kierowca TIR-a udaremnił próbę porwania go przez arabskiego migranta w Malmoe, podczas rozładunku. Zauważywszy jak jego TIR próbuje odjechać, dobiegł, wyciągnął migranta i po szamotaninie zatrzymał do przyjazdu policji. TIR miał posłużyć do ataku terroryst. - Życie Kalisza

POZYTYWNE INFO

Min. Cyfryzacji i Min. Infrastruktury przygotowały pakiet deregulacji dla kierowców na 2019: - koniec z nalepką kontrolną - nie trzeba mieć prawa jazdy przy sobie - koniec z wydawaniem miękkich dowodów - brak konieczności zmiany tablic przy zakupie aut - opcja rejestracji pojazdu przez internet - koniec z kartą pojazdu - Rzeczpospolita

Jeżeli doceniasz tego typu zebrane informacje i chcesz aby one się dalej ukazywały, prosimy o upvote.
Któryś punkt jest nieprawidłowy? Zawiera fakenews? A może chcesz o nim z kimś porozmawiać? Napisz w komentarzu. Jak zawsze, zachęcamy do dyskusji.
submitted by SoluriX to Polska [link] [comments]


2018.10.08 08:23 SoluriX Infopiguła 5-7 października 2018

Najważniejsze wydarzenia w pigułce. Trzy dni w kilkanaście minut. Obraz zachodzących zmian w Polsce i na świecie.
POLSKA 🇵🇱
🎯1. Od stycznia 2,5 mln użytkowników wieczystych gruntu pod swymi nieruchomościami staną się jej właścicielami. To rewolucyjna ustawa. Przez 20 lat opłata przekształceniowa, która zastąpi podatek za użytkowanie, chyba że zapłaci się 1-razowo - wtedy do 60% taniej
🎯2. Polska wykorzystała dotąd 5,8 mld euro z 33 jakie miała do wydania w latach 2014-17, a więc 18% i jest negatywnym liderem. Najlepsza Finlandia 70%. Środki te nie przepadają, projekty przyjmowane są do 2020, a wypłacane do 2023. Środki UE to >17% rządowego i samorządowych budżetów na wydatki w PL. UE wydała w 2017 łącznie 137 mld euro, to ok. 1% dochodów narodowych całej UE
🎯3. Nowe święto państwowe - 19 października Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych. Datą dzień porwania i męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Za ustawą PiS 356 posłów, przeciw 39. Święto hołdem dla tych, którzy dawali wyraz wierze, męstwu i patriotyzmowi, którzy gdy Polska traciła wolność przechowywali polskość, państwowość, wychowywali i kształcili nowe pokolenia
🎯4. Zagraniczne inwestycje bezpośrednie spadły w 2017 o 56% do 34,7 mld zł z czego prawie całość to reinwestycje z zysków z poprzednich inwestycji. Główne kierunki napływu: Niemcy 12.8 mld, Luksemburg 12.4 mld, Cypr 5.5 mld. Największe odwroty z Włoch -8.4 mld zł, Holandii -7.2 mld zł, Francji -3.9 mld zł
🎯5. Polska od 3 lat jest 2. w Europie po Wlk. Brytanii pod względem ilości zezwoleń na pobyt wydanych cudzoziemcom po raz pierwszy
🎯6. 9 antyfaszystek ukaranych przez Sąd Rejonowy w Warszawie grzywnami 200 zł + 100 zł kosztów sądowych za blokowanie legalnego Marszu Niepodległości
🎯7. Premier Morawiecki na wiecu PiS w Białymstoku: w 2 poł. 2018 Polska uzyska ok. 5 mld zł wpływów z VAT więcej. Wg niego to pieniądze zabrane "mafiom, gangsterom i oszustom" i przekazane Polakom; PiS jest gwarantem ciągłości tej polityki i tego że gangi i mafie "nie będą hulały tu jak na Dzikich Polach", a obecnie "wściekle rzucają się im do gardeł"; za PO "Polska była okradana w biały dzień", do kraju dziennie wjeżdżało 700 cystern. Celem jest wg niego doprowadzenie przez PiS do "europejskiego standardu życia"
🎯8. Zarząd Naczelnej Rada Lekarskiej śle list do Rządu o pilne rozwiązanie problemu - drenowanie budżetu służby zdrowia przez leczenie obcokrajowców, za których nikt szpitalom nie zwraca $. Obowiązkiem w polskiej służbie zdrowia jest udzielenie natychmiastowej pomocy każdemu, kto tego potrzebuje. Rada chce stosownych umów międzynar. by państwa pochodzenia pacjentów płaciły za nich
🎯9. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wypuścił z aresztu 14 oskarżonych w sprawie śmierci Iwony Cygan, w tym jej koleżankę i wszystkich emerytowanych policjantów. Policjanci widzieli, jak oprawcy ciągną torturowaną dziewczynę, ale skręcili w inną stronę. Inny policjant odginał drut kolczasty, którym owinięto ofiarę, tuszując zbrodnię. Wypuszczeni będą odpowiadać z wolnej stopy, mają zakaz opuszczania kraju i dozór policji
🎯10. Po słowackiej stronie Tatr odratowano Polkę, która bez wyposażenia spędziła noc w zimowych warunkach w Dolinie Mieguszowieckiej, a temperatura jej ciała spadła do 17 stopni i była nieprzytomna. Tafiła do szpitala w Koszycach
Dziś na www.infopigula.pl w wersji PEŁNEJ newslettera otrzymałbyś: 27 ważnych info więcej + źródła gdy wybierzesz opcję za 5 zł/m-c w szybkiej płatności tPay. Wspieraj naszą misję informacyjną i ciężką pracę
Z kolei wersja darmowa newslettera dziś to 5 INFO więcej gratis!
ŚWIAT 🌍
➡1. Senat USA po raz 1. uznał Wielki Głód na Ukrainie 1932-33 za ludobójstwo na Ukraińcach. Senatorowie wezwali do rozpowszechniania informacji, że ten głód został wywołany sztucznie. W czasie, gdy ZSRR eksportował wielkie ilości zboża konfiskowanego na Ukrainie, dziennie umierało do 25 tys. os. w kraju
➡2. Laureatami pokojowego Nobla: Nadia Murad - kurdyjska Jazydka, która przeżyła masakrę z rąk ISIS w Sengal, była torturowana i gwałcona jako niewolnica, uciekła do Niemiec skąd walczy o uznanie ludobójstwa Jazydów, odrzucenie gwałtu jako broni wojennej i chronienia kobiet w czasie wojen. 2. laureatem kongijski ginekolog Denis Kukwege, który miał zoperować już 50.000 pacjentek, ofiar przemocy seksualnej
➡3. Francja, Nanterre. 19-l. córka liderki prawicy Marine le Pen i jej 19-l. kuzyn pobici wychodząc z kręgli. Zatrzymano 2 sprawców, (Patrz komentarze)
➡4. Przebadanie 30 szkieletów neandertalczyków ukazało, że 80% z nich przeszło w życiu obrażenia, które mogli przetrwać tylko dzięki opatrywaniu ran i pomocy bliskich oraz społeczności - np. złamanie nogi
➡5. Skandal wokół zdjęcia Macrona ściskającymi się z półnagimi mieszkańcami Saint Martin pozującymi z wyprostowanym środkowym palcem. 1 z "maskotek Macrona" okazał się groźnym gangsterem narkotykowym dokonującym napady. Zdjęcia oburzają opinię publ. Francji, mają wskazywać na upadek Republiki
➡6. Zaginął szef Interpolu Meng Hongwei, który wybrał się w podróż do rodzinnych Chin. Nie ma z nim kontaktu, zaginięcie zgłosiła żona
➡7. Chile, Kościół w kraju, gdzie toczy się >120 policyjnych śledztw w sprawie pedofilii księży, wydał duchownym instrukcję, która zakazuje fotografowania nagich dzieci pod prysznicami, całowania w usta, klepania w pupę, dotykania genitaliów i sypiania z nimi
➡8. Indonezja: po trzęsieniu ziemi na wyspie Celebes bilans ofiar śmiertelnych to 1763 os., a ok. 5 tys. zaginionych. Poszukiwania potrwają do 11.10, po czym zostaną oni uznani za martwych
➡9. Wicepremier Włoch L. Di Maio: majowe wybory do PE przyniosą "polityczne trzęsienie ziemi" podobne do włoskich wyborów z marca br., a obecne władze UE będą "skończone"
➡10. Sekretarz stanu USA M. Pompeo spotkał się z Kim Dzon Unem w Korei Płn. Strona amerykańska: 2-godz. spotkanie lepsze niż poprzednie i poczyniono "pewne postępy". Z kolei Korea Płn. kilka h później wydała oświadczenie potępiające "gangsterskie żądania" USA
Zachęcamy do dyskusji nad wydarzeniami w komentarzach :)
submitted by SoluriX to Polska [link] [comments]


2018.09.21 21:25 Gazetawarszawska Zamach na synagogę – zakaz ścigania zamachowca, pod karą ekskomuniki i kar świeckich.

OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 20 SEPTEMBER 2018
Zamach na synagogę.
Polakom i chrześcijanom nie wolno ścigać tego zamachowca, a to pod groźbą kary ekskomuniki i kar świeckich.Wg. video poniżej rozpoczyna się w polin kolejny karnawał ekspozycji żydowskiego cierpienia w antysemickiej Polsce.Na video widać łatwo rozpoznawalnego młodego człowieka, który podchodzi do okna synagogi i rzuconym kamieniem wybija tam szybę. Potem spokojnie odchodzi.
Wrażliwi na swoje bezpieczeństwo żydzi, skryci w schronach wież strażniczych, automatycznie strzelający do odległych im inwalidów bez nóg, bez broni a poruszający się na inwalidzkim wózku i wznoszący jakiejś groźne antysemickie krzyki, nie zawsze są jednak wystarczająco czujni. Tu w Gdańsku, żydowscy strzelcy, których w polin jest ponad sto tysięcy, jakoś nie zadziałali prawidłowo, nie zastrzelili tego napastnika na miejscu zbrodni.Widać, że tym razem, żydowska czujność jakoś zasnęła, a może nawet była na urlopie. Nikt ze sprawiedliwych nie tylko nie zastrzelił tego przestępcy, ani nawet nie próbował go zatrzymać. No cóż, nawet żydzi są niedoskonali i mają swoje niedociągnięcia.
📷
Żydzi, za pomocą zakazanych kul dum-dum, odstrzelili temu Palestyńczykowi jedną nogę, bo był on antysemitą i groźnie krzyczał, ale to nic nie pomogło.
Więc potem odstrzelili mu drugą nogę, ale i to nie pomogło, bo siedział na wózku i znowu krzyczał.
Więc zastrzelili go – i to już pomogło.
+
Chcielibyśmy tu ostrzec wszystkich Polaków przed jakąkolwiek pochopną oceną tego zdarzenia - zamachu na synagogę, a co gorsza przed współudziałem w polowaniu na tego sprawcę. Bo są za to zagrożeni karami świeckimi i kościelnymi – ekskomuniką.
Jest tu bez znaczenia to, czy zamachowiec był prowokatorem lub naćpanym bezwolnym „robotem” nieświadomie działającym pod wpływem tabelki gwałtu. A jego tożsamość jest znana policji już w pół godziny po obejrzeniu wideo z zajścia. Jest również bez znaczenia to, że ten parkan ochronny miał poprzednio furkę, która została zdjęta – ukradziona przez polskich pijaków i sprzedana na złom, na wódkę — a co ułatwiło sprawcy wybicie szyby.
📷
Parkan ochronny miał poprzednio furkę.
Sprawca — w domniemaniu – jest Polakiem i jako taki jest u siebie w Polsce, w domu, i może (musi) zaprowadzać w Ojczyźnie polskie porządki, a żydom nic do tego! I jeżeli on tak musi, to wybijanie szyb w synagodze jest jego prawem!
To z dwóch powodów zasadniczych, a weźmy je chronologicznie:
- 1. Według nauczania Kościoła Świętego zwalczanie kultów sprawowanych w synagogach jest religijnym obowiązkiem chrześcijan, bo synagogi nie mają nic wspólnego z oddawaniem czci Synowi Bożemu - są bluźnierstwem podlegającym surowej karze! Niszczenie zatem synagog jest chrześcijańską cnotą. Te nauki obwiązują wszystkich bez wyjątku i jest w tej sprawie obszerna literatura źródłowa.
- 2. W dniu 17 września 1939 roku żydzi przystąpili do wojny przeciwko Polsce i Polakom, jako trzecia strona zbrojna – otworzyli trzeci front. A jest to bez znaczenia, że uczynili to bez wypowiedzenia wojny! Ani hitlerowcy, ani bolszewicy nie dokonali tej prostej formalności także.Co jednak czyni żydów szczególnie zbrodniczymi i niebezpiecznymi to fakt, że oni do dziś dnia pozostają z nami wciąż w stanie faktycznej wojny. To jako ta trzecia strona agresji, a jako już jedyna. Bo Niemcy podpisały „bezwzględną kapitulację” i jako strona przestały istnieć. ZSRR rozpadł się, a jego armia okupacyjna wycofała się z Polski (granice 1945 roku), czyli też strona przestała być czynnym zagrożeniem. Trzeci front — żydzi — jest jednak nienaruszony, trwa i atakuje. Co gorsza, żydzi swą wojnę przeciwko Polsce bezustannie nasilają i po masowych mordach września 1939, po mordzie katyńskim i ludobójstwie Powstania Warszawskiego przystąpili do otwartej rzezi na tak biologicznie, jak mentalnie wyniszczonych Polakach. Po wojnie żydzi wymordowali w Polsce 25 milionów nienarodzonych Polaków, a może nawet i więcej. Teraz nad tym najszybciej wymierającym narodem w Europie dopuszczają się manipulacji z przemieszczeniami ludności: Ekonomiczne wypędzenie Polaków do innych krajów a zastąpienie ich ukraińcami i społecznościami wschodnimi. To wszystko jako przygrywka do masowej inwazji żydów z Izraela. A ta sytuacja całkowicie wypełnia warunki ludobójstwa. Formalna definicja obowiązuje tak w Polsce, jak i we wszytkach krajach europejskich.
KONWENCJA W SPRAWIE ZAPOBIEGANIA I KARANIA ZBRODNI LUDOBÓJSTWA 9 grudnia 1948.
https://gazetawarszawska.com/index.php/politics/2002-konwencja-w-sprawie-zapobiegania-i-karania-zbrodni-ludobojstwa
Cóż zatem złego w wybijaniu szyb w synagogach i wszelkich innych formach zwalczania żydostwa w Polsce? A przecież, dodatkowo – w umysłowości żydowskiej — jeżeli Polacy nie zwalczają żydów, to ich zapraszają do agresji. I to tak dalece, że każda zbrodnia żydowska na Polsce i Polakach jest tłumaczona przez żydów jako polskie przyzwolenie, czyli nie jest żadną zbrodnią, bo Polacy sami o to proszą, czyli są współsprawcami, a co jest najgorsze. Nie inaczej! Wystarczy podpytać o to samych żydów.
+
Jednak problem nie polega jedynie na jakiejś motywacji, subiektywizmie czy błędnie rozumianej tolerancji, w tym tu aspekcie podejścia do problemu ściganiu sprawcy wybicia szyby w synagodze, ale na rygorach prawnych:
- My Polacy, chrześcijanie mamy surowy zakaz ścigania i karania takich zamachowców antysemitów.
I tu też problem ten ma swoje dwie płaszczyzny: Jedna jest religijna, a druga jest świecka.Zaczynimy od rozporządzeń religijnych. Otóż w wypadkach problemów zasadniczych (systemowych, a nie czysto chuligańskich) - wyznania wiary — chrześcijanin nie może ścigać drugiego chrześcijanina z powodu jego konfliktu z synagogą, bo jest tym obciążony karą bezwzględnej exkomuniki.
Żaden chrześcijanin nie ma prawa stanąć po stronie żyda w jego konflikcie z drugim chrześcijaninem!
- Ta sprawa została już rozstrzygnięta w 3-4 wieku po Chrystusie i była wielokrotnie powtórzona w licznych późniejszych nauczaniach papieskich. Wszystkie narody zrozumiały to bardzo dobrze i gorliwie, to tylko poza Polakami. To tak dalece, że kwestie tego żydofilskiego nierządu Polaków poruszył papież Benedykt XIV w encyklice „A quo primum”, to tak późno, jak w roku 1751. Fakt ten jest nie tylko świadectwem naszej hańby, ale i naszej zbiorowej exkomuniki, a może i nawet zbiorowej apostazji. A co na płaszczenie duchowej, teologicznej tłumaczy upadek naszej państwowości jako skutku przekleństwa exkomuniki. Bo faktycznie żaden naród w Europie nie został tak strasznie pokarany, a żadne państwo nie padło tak jak właśnie my – gorliwi, bezwstydni podcieracze żydów. A jako tacy niegodni posiadania własnego państwa, bo podcieraczom miejsce jest w rynsztoku.
- Drugą zaś płaszczyzną – świecką — rozpatrzenia kwestii naszego stosunku do żydowskich terrorystów, okupantów w Polsce anno 2018 jest dokument:DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ Z DNIA 30 LISTOPADA 1939 R. „o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych”.https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1061-dekret-1006-z-roku-1939Dokument ten jest w mocy i nie tylko czyni nieważnymi wszelkie zarządzenia władz okupacyjnych, ale nakłada wysokie kary na polskich kolaborantów współpracujących z okupantem – czyli obecnie z żydami.
W świetle prostych faktów zatem jakakolwiek współpraca Polaka lub chrześcijanina — w ściganiu sprawcy wybicia szyby w synagodze — automatycznie ekskomunikuje z Kościoła Świętego wszystkich tych, którzy ścigają tego „zamachowca”, jakie też są na takiego nałożone świeckie kary zarządzone dekretem Prezydenta Raczkiewicza.Dotyczy to wszystkich bez wyjątku: Cieciów, prokuratorów, duchownych, taksówkarzy, policjantów, sędziów, weterynarzy czy prostych blogerów.
+
Jest to niewątpliwie „Sprawa Rybaka” – bis. Żydom jest to potrzebne, nie tylko do kultywowania własnej atmosfery zagrożenia, dyscyplinowania własnych szeregów, do wyłudzanie pieniędzy na odszkodowania i ochronę.
Żydzi zamordowali Syna Bożego, chełpią się tym! Odgrażają się wkoło, że zamordują każdego innego, który tylko stanie im na drodze. I ci żydzi, jako mordercy Pana Jezusa Chrystusa, cieszą się widokiem polskiego bydła uganiającego się za antysemitami we własnych szeregach.
Na tym jednak nie koniec:
- „Jeżeli jakiś Chrześcijanin przyniesie olej do kaplicy pogańskiej lub synagogi żydowskiej w ich święto, lub zapali świecę, niech będzie wyłączony ze wspólnoty kościelnej (ekskomunikowany)”.https://www.gazetawarszawska.com/index.php/sancta-ecclesia/1167-kanony-reguly-swietych-apostolow
Tylko tyle wystarczy, aby być wydalonym z Kościoła i przeklętym.Filosemityzm polski — jaka to radość w piekle.
Redakcja Gazeta Warszawska
20-IX-2018
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/1998-zamach-na-synagoge-zakaz-scigania-zamachowca-pod-kara-ekskomuniki-i-kar-swieckich
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.06 18:28 Gazetawarszawska Prezydent Andrzej Duda - List otwarty - O prezydenturę bez żydów

Prezydent Andrzej Duda - List otwarty - O prezydenturę bez żydów
PUGNAE 17 JANUARY 2018
+++
Prezydent Andrzej Duda
List otwarty
https://preview.redd.it/uzkh2kr52ie11.jpg?width=780&format=pjpg&auto=webp&s=8bee793eccb3b3afce782f473038d392493c6d60
O prezydenturę bez żydów.
Szanowny Panie Prezydencie.
Jako przedstawiciel środowiska Gazety Warszawskiej – ja niżej podpisany - składam Panu życzenia w Jezusie Chrystusie: owocnej prezydentury w Państwie i narodzie katolickim.
Popieraliśmy Pana a Pan wygrał i w ramach tego przedsięwzięcia – my mali udziałowcy tego sukcesu – mamy prawo do dywidendy tego zwycięstwa. Prawo do napisania tego listu niech będzie tą dywidendą. Dywidendą podwójną, bo podobnie popieraliśmy kandydata na prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Gazeta Warszawska przez pewien znaczny okres kampanii – ale nie od samego początku - popierała Pana, jako kandydata na prezydenta, ale nie dlatego, że byłby Pan dobrym kandydatem, ale dlatego, że - w naszym przekonaniu - w stosunku do Komorowskiego był Pan mniejszym złem.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/115-prezydent-andrzej-duda-list-otwarty-o-prezydenture-bez-zydow
Pana koneksje, tak rodzinne, jak i polityczne, czyniły Pana i czynią w dalszym ciągu osobą absolutnie niemal niewłaściwą do sprawowania Urzędu w Państwie i Narodzie, który tak strasznie ucierpiał z rąk żydowskich. A teraz, w tej agonii, ratunek miałby przyjść z rąk kogoś, kto jest w zawiązku małżeńskim z córką Kornhausera.
Jesteśmy jednak spadkobiercami tak x. Łuskiny, jak i Romana Dmowskiego i na miarę trudu przezwyciężania naszych braków staramy się trzymać kurs tych wielkich mężów, i w nawet najgorszej sytuacji nie pozostawiać naszej Świętej Ojczyzny oraz Jej Narodu. Narodu, który obecnie zdaje się być nie tylko słaby i ośmieszony, ale tak jakby w mniejszości we własnym kraju.
Kiedy byłem studentem, to w latach 70 -tych zachodziłem czasami do Kościoła św. Anny w Warszawie i tam jakiś ksiądz w kazaniu zacytował pewnego węgierskiego teologa. Teolog ten miał powiedzieć, że różnica między dziełem Boga a dziełem organizmów prymitywnych polega na tym, że Pan Bóg wszystko to, co uszkodzone, naprawia, a nigdy się nie cofa i zaczyna coś od nowa. Teolog dał tam przykład pająka, który uszkodzonej pajęczyny nie reperuje, a buduje nową. A to w przeciwieństwie do Pana Boga, który tak nie czyni. Pan Bóg niczego nie zaczyna od nowa, wszystko naprawia, oddziela dobro od zła i z najgorszej sytuacja wydobywa dobro. Słowa te kierujemy nie tyle do Pana, ale do tych, którzy nie głosowali na Pana i pozostali w domach, motywując to tym, że ten kandydat jest zły i ten nie jest dobry. Według miary tego węgierskiego teologa, osoby pasywne są chyba nawet poniżej poziomu prymitywnego pająka, bo nie tylko niczego nie naprawiają, ale nawet niczego w ten niemądry sposób nie zaczynają „od nowa”. I nie czyniąc nic, czekają na to, aż inni wszytko ułożą należycie.
Tak więc należy ratować to, co się da, a ze złego wydobywać dobre, o ile tylko to tam się znajduje albo da się jakoś przekształcić. I takim to motywem popieraliśmy kandydaturę i Pana, i poprzednio kandydata na przezydenta Lecha Kaczyńskiego. Niech więc będzie można napisać kilka zdań o tym okresie, bo za tamten wkład dywidenda też się nam należy.
Popierając kandydaturę Lecha Kaczyńskiego, jako mniejszego zła w stosunku do jego konkurenta, szybko przekonaliśmy się, że zło tamtej prezydentury przeszło wszelkie najgorsze nawet wyobrażenie. A sam prezydent Kaczyński, jako ten, który podpisał Traktat Lizboński, postawił się poza prawem. I mówienie o Trybunale Stanu, przed którym powinien być postawiony, jest obrzydliwie zbędną wytwornością salonowych pajaców. Bo w stosunku do takich osób publicznych narody suwerenne stosują bardzo proste i natychmiastowe środki, i nie ma to znaczenia, że uchodzą one za drastyczne.
Ale nie było to tylko to, gdyż prezydentura Lecha Kaczyńskiego była pasmem horroru dla wszystkich tych, którym dobro i odbudowa Polski leżały na sercu i którzy w Lechu Kaczyńskim wydzieli ratunek przed skutkami zbrodni okrągłostołowych. Już samo wstępne podanie ręki Kwaśniewskiemu było groźną zapowiedzią zła. Bo Kwaśniewski był oszustem i jako fałszerz dokumentów kandydata na prezydenta nie był ważnym prezydentem, gdyż błąd nie czyni prawa! A tak cały zestaw dokumentów podpisanych przez Kwaśniewskiego na przestrzeni dwóch kadencji jest pozbawiony mocy prawnej – co zauważamy a`conto wielu innych spraw tu nie rozwijanych. I jak prezydent Kaczyński źle zaczął, tak samo źle skończył. Legalizacja loży B’nai B’rith, rasistowski klucz doboru kadry współpracowników prezydenckich, współudział (bierny lub aktywny) w rzekomej napaści „polskiego antysemity” na rabina Schudricha - co skutkowało przepraszaniem tegoż żyda przez Prezydenta RP i faktyczne nadanie mu wolnego dostępu do prezydenta o każdej porze dnia i nocy, sataniczne palenie chanuk etc.
Idąc dalej: obecne zgorszenia w kościołach warszawskich to skutki niegodnego pasterza, jakim jest rezydent na biskupstwie Nycz, a który został tam osadzany po skandalicznym zamachu stanu w Metropolii warszawskiej – który to zamach stanu został uzewnętrzniony skandalicznym klaskaniem Kaczyńskiego w Katedrze.
Prezydent Lech Kaczyński był osobą skrajnie nieodpowiedzialną nie tylko tam. Bo zważywszy słowa głowy państwa wymierzone w Rosję – w interesie Gruzji, wobec milionów telewidzów, w trakcie działań wojennych, a brzmiące: „Przyjechaliśmy tu, aby walczyć” – to musimy się łatwo zgodzić z tym, że był to akt wypowiedzenia wojny przez Polskę Rosji. Po co zatem i w czyim interesie prezydent Lech Kaczyński ustawił armię Rosji przeciw Polsce? Jaką siłę polityczną, wojskową czy organizacyjną reprezentował sobą ten gorliwy i mocny w salonowym perorowaniu prezydent, że odważył się wypowiedzieć wojnę Rosji? W przeciwieństwie do Junczyk-Ziomeckiej i Piotra Kownackiego, którzy zdążyli na czas uciec z Pałacu, nie rozumiał tego, co się święci i w kwietniu 2010 roku dał się złapać niedużej grupie szajki żydowskiej w Warszawie. Ona to bez skrupułów i bez honorów, należnych głowie państwa, wyprawiła go z tego świata. A nie byłby to dla nas powód do smutku, gdyby nie to, że przy okazji dokonano totalnej destrukcji czołowych urzędów w Polsce przez zabicie pozostałych osób, często matek małych dzieci, lub młodych Polek, które mogłyby urodzić Polsce nowych Polaków.
Sama ta oficjalnie podawana liczba domniemanych 96 ofiar nie ma nic wspólnego z lotem do Smoleńska, bo tam wtedy żadnego lotu nie było. Liczba 96 zapewne jest wyliczona kabalistycznie z daty: 2010-04-10, tj. 90, tam gdzie 100 -10(dzień) = 90, a 6 tam gdzie 10 – 4 (miesiąc), czyli 90 i 6 daje nam 96. Wszyscy członkowie „delegacji” zostali wyłapani w Polsce i tam zamordowani – może tylko z nielicznymi wyjątkami. Sprawcami tego zamachu byli żydzi i nie gra roli, czy byli to Izraelczycy, obywatele USA lub Rosji, czy dobrzy żydzi z Polski, tak dobrzy jak Kornhauser.
Śmierć Kaczyńskiego żydom do niczego nie była potrzeba, ale śmierć Polski - to już jak najbardziej. Co jest udokumentowane historycznie: od tysiąca niemal lat żydzi planują zajęcie Polski pod swój Izrael - nowy Izrael. (A nawet ostatnio mają jakiegoś „nowego” szekla! Którego kurs jest niemal równy złotemu). Teraz jesteśmy świadkami próby zbierania owoców tamtych wysiłków całych pokoleń „dobrych” żydów.
Cały zamach na prezydenta i delegację nie ma jakiegokolwiek odzwierciedlenia w oficjalnych wersjach raportów o „katastrofie” poza kłamstwami, które jak zwykle są „prawdą”, ale jako jej odbicie w krzywym zwierciadle. To straszne oszustwo, masowa zmowa przeciw Polsce, która tu przybrała formę zamordowania prominentów delegacji, została jednak zdemaskowana. Wszystko to zostało od początku opisane, na bieżąco na stronach http://zamach.eu oraz gazetawarszawska.com ( lub .eu).
Te wybuchy, które Pan Prezydent wymienia, jako skutki katastrofy, zastały splagiatowane przez posła Macierewicza. „Wybuchy” były pierwszą koncepcją zamachu opisaną na http://zamach.eu, ale później odrzuconą, bo zauważano, że wszystkie części wraku w Smoleńsku są podrzucone, nie pochodzą z katastrofy w tamtym momencie, a nawet, co łatwo zauważalne, części tego wraku były - jako fragmenty - mocno „zestarzałe” w śladach uszkodzeń, może nawet i kilkudniowych. Nie mogło być mowy co do tego, że wrak tam zalegający mógł latać kilka godzin wcześniej. Idzie to w parze z tym, że nie ma dowodów na odlot delegacji z Okęcia. Do Okęcia nikt z członków delegacji nie dotarł, a jeżeli już, to może jedynie skutkiem niedopatrzenia ze strony porywaczy. Znamienne jest i to, że rodziny ofiar - w przeważającej większości - nie troszczą się o ekshumacje, nie badają losów swoich bliskich w ich drodze z domu na lotnisko Okęcie. Ponadto cały zamach na delegację (fałszerstwo zapisu lotu i rzekomego rozbicia) jest łudząco podobny do zamachu w Mirosławcu na samolot CASA, gdzie wymordowano wielu czołowych oficerów sztabowych sił lotniczych.
Polski sprzęt i infrastruktura są żydom potrzebne do kilku spraw równocześnie, bo nawet oni niczego nie mogą być pewni. Żydzi muszą mieć możliwości użycia polskich sił lotniczych przeciw Iranowi, a co było już zaplanowane na przełom 2013/2014, gdzie pretekstem do tej akcji miało by wysadzenie w powietrze meczetu Al. Aqsa, jako ubocznego skutku rzekomo irańskiego ataku nuklearnego na Izrael. Ponadto, Izrael musi mieć możliwość kontroli ewentualnego mostu powietrznego pomiędzy Izraelem a Polską, gdzie jest zaplanowane przerzucenie do Polski milionów żydów. To z tego powodu Polacy są wypędzani z Polski, a wielkość pustostanu mieszkaniowego w Polsce jest porównywalna z zapotrzebowaniem na zakwaterowanie dla najazdu żydowskiej szarańczy z Izraela. A gdyby coś poszło nie tak, to są jeszcze nowoczesne stadiony sportowe, aby pomieścić tam jakieś duże masy ludności i to z tego powodu zostały zbudowane, po nieoczekiwanym przyznaniu Polsce ME w piłce nożnej. (Dodać tu należy - co już ktoś zauważył - sportowe boiska przyszkolne, tzw. orliki, które wysoko ogrodzone wyglądają jak nowoczesne mini-obozy koncentracyjne, gdzie wystarczy tylko podłączyć wysokie napięcie do okalających siatek i stalowych ogrodzeń).
Jak wspomniano, nawet żydzi nie mogą być pewni wszystkiego, gdyż ceremonia pogrzebowa na Wawelu zniweczyła ich plany. Bo prawdopodobnie planowano dokonać zbiorowego zamachu na delegacji obcych państw, które zwyczajowo przybywają na pogrzeby nawet zwykłych ministrów. A tu polegli prezydent Polski, generalicja, Anna Walentynowicz i … nikt się nie pojawił. Rzekomo nie przybył, bo powietrze było zapylone i samoloty nie mogły latać, a przecież można był przejechać pociągiem – nikt jednak nie skorzystał z tej możliwości. A jest to, mimo wszystko, symptom zdrowia w chorym ciele Europy – było to symboliczne i namacalne odżegnanie się państw zachodnich od ich współudziału w roli żydowskiego pachołka, jaką Polska gorliwie spełniała, szczególnie pod prezydenturą Lecha Kaczyńskiego. Na pogrzeb nikt nie przybył i można dobitnie powiedzieć: jaka prezydentura, taka śmierć i taki pogrzeb.
Zastawny jednak umarłych umarłym. Popieraliśmy i popieramy Prezydenta Dudę. Choć jako mniejsze zło, to jednak zauważmy: z nadzieją i skwapliwym wyczekiwaniem dobrej prezydentury, bo Prezydent Duda jest osobą godną, wysoce inteligentną, wykształconą, potrafiącą utrzymywać kontakt z ludźmi, a co najważniejsze mającą miłość do narodu, z którego pochodzi. Poparcie społeczne dla Prezydenta jest niekłamane.
Na YT
Gazeta Warszawska zamieściła film pokazujący, jak Prezydent ratuje Hostię. W ciągu paru dni film ten pobił rekordy popularności. Jest tam wiele pochlebnych wpisów, które sprawiają nam radość i dają nadzieję na przyszłość. Strona YT jest wyraźnie międzynarodowa i jako taka, jest szczególnie opanowana przez język hiszpański. Hiszpanie z kulturą Boga i kulturą honoru pięknie piszą o Prezydencie Dudzie, gratulując Polakom takiego prezydenta. Jesteśmy tym wysoce usatysfakcjonowani. Są tam również wpisy przeciwstawne, okropne, pozbawiane elementarnej kultury, i te wyrzucaliśmy początkowo, ale pod koniec zaniechaliśmy tego, bo to po pierwsze jest niemożliwe to, aby je ciągle wyrzucać, po drugie przekaz ma wartość samą w sobie, a w tych ordynarnych wpisać łatwo rozpoznajemy kuzynów Kornhasuera, co daje nam dużo do myślenia.
Życząc Panu Prezydentowi powodzenia w Chrystusie Panu, a i wyrażając głęboką wdzięczność za to, że Andrzej Duda chciał kandydować na urząd Prezydenta i to mu się udało, mamy jednak na sercu pewne zadumanie.
A w zasadzie dwa zadumania: pierwsze dotyczy środków na „odbudowę gospodarki”, a drugie dotyczy nadreprezentacji żydów w Polskim życiu politycznym, szczególnie wśród najwyższych szczebli władzy.
Tak Pan Prezydent, a tym bardziej i Elżbieta Szydło, mają na sercu problem odbudowy polskiego przemysłu. Pani Szydło, jako potencjalny premier, ma już nawet plan finansowania – mają być użyte narzędzia podatkowe zastosowane wobec wielkich koncernów zagranicznych, które szmuglują z Polski wielkie sumy pieniędzy. Można by temu tylko przyklasnąć, problem polega jednak na tym, że narzędzia podatkowe to jedynie cześć arsenału ekonomicznego normalnego państwa. Państwo musi być suwerenne, a więc samoistnie stanowić prawa, mieć własną walutę, sądy i policję, która terroryzuje przestępców, a nie drobnych ciułaczy, tak jak to jest niestety w Polsce.
Ale w tym zadumaniu jest coś, co nas szczególnie niepokoi! Otóż żydzi domagają się 65 miliardów dolarów jako „rekompensaty” za „utracone mienie”. Jest to oczywisty absurd, ale nie w Polsce, gdzie Polacy zostali skutecznie wytresowani do tolerancji żydowskiego łamania prawa polskiego na korzyść żydów i niekorzyść Polaków. Jest zdumiewające na przykład to, że po pierwsze - procedura przedawnienia cywilnego, (prawo podstawowe w cywilizowanych krajach) wahająca się miedzy 10 a 20 lat w zależności od kraju, w Polsce całkowicie nie istnieje i to właśnie umożliwia żydom tę zbójniczą agresję.
Co zdumiewające, nikt o tym w Polsce nie mówi!
Po drugie, to kwestia wartości dodanej do masy spadkowej podczas tego okresu: ew. „zwrot” czyjejś własności może dokonać się tylko pod rygorem wstępnej rekompensaty za dodanie wartości do tych nieruchomości, jak i też rekompensaty ubytków podatkowych na rzecz państwa. W krajach skandynawskich nie m ani jednej nieruchomości, która nie płacąc podatku nie byłaby zlicytowana w ciągu najdalej trzech lat. Państwo, które tak ściąga podatek, nie ma interesu w szukaniu zagubionego właściciela i jeśli jest on nieobecny, to sam sobie szkodzi, bo jak wiadomo: nieobecni nie mają racji.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Czy jeżeli jest tak trudno Polsce zebrać 65 miliardów w banknotach i zawieźć te pieniądze żydom, to czy żydzi, jako bardzo pomocni, nie zrobią czegoś odwrotnego: czy nie nastąpi to, że to oni zamiast brać,… dadzą? To oni dadzą Polsce te 65 miliardów?! Nie ma tu nic dziwnego, a poza tym jest dobra okazja, bo pani Beata Szydło chętnie takie 65 miliardów przyjmie na wałkowaną w wystąpieniach potrzebę odbudowy przemysłu.
Czy nie odbędzie się to tak, że Polska dostanie od żydów 65 miliardów, które to 65 miliardów Polska wcześniej pożyczy od innych żydów, aby je potem właśnie - te 65 miliardów – przekazać innym żydom i ci inni żydzi dadzą Polsce z powrotem te 65 miliardów, które Beta Szydło włoży w odbudowę gospodarki. Oczywiście darowizna darowizną, ale Polska nie jest antysemicka i pod te darowane Polakom 65 miliardów Polska odda żydom nie tylko nieruchomości, ale i liczne prawa, w tym prawo do osadnictwa, prawo do prywatnej policji i wojska, prywatnych sądów oraz - co najważniejsze - do prywatnych więzień. Mamy w Polsce prywatne szkolnictwo i prywatne lecznictwo, to po co brudzić sobie ręce państwowymi więzieniami?
Prywatne więzienia żydowskie dla Polaków będą nie tylko najważniejsze, ale też będzie to nasz powrót do tradycji. Bo wiadome jest, że księżna Judyta, żona Władysława Hermana, zbierała pieniądze na to, aby wykupywać od żydów polskich niewolników, których ci chwytali jak dziką zwierzynę. Judyta kierowana swoistym miłosierdziem bezrozumnie napędzała żydowski walec zbrodni na naszym narodzie, które to obłędne koło właśnie zamyka się na naszych oczach i my albo podniesiemy się i to koło złamiemy, albo ślad po nas zaginie.
Istnieje obawa takiego rozwiązania sprawy odbudowy przemysłu, a równocześnie - za jednym zamachem - rozwiązania sprawy polskiego „długu” wobec żydów i jest bardzo uzasadniona.
To szczególnie w sytuacji, kiedy ponad wszelką wątpliwość są już tajne porozumienia między żydami a polskim „rządem” w sprawie izraelskiego osadnictwa w Polsce, w czym wielokrotnie wygadywał się Szewach Weiss. O polskim podpisaniu żydowskich weksli mówił już 20 lat temu nieżyjący żyd Szymon Szurmiej. Mówią o tym ciągle żydzi mniejsi w tej ich kahałowej hierarchii, i ci mówią dokładnie tak samo: 65 miliardów przyda się, jako inwestycja w gospodarkę. Żydzi zainwestują te pieniądze w Polskę! Tak oni to nazywają!
Drugie zadumanie dotyczy nadreprezentacji żydowskiej w polskim życiu publicznym i urzędowym, dotyczy to szczególnie kadencji Lecha Kaczyńskiego, ale tylko pod względem niepohamowanej już żydofilii, bo faktycznie ten apartheid trwa w Polsce od okresu Okrągłego Stołu, i paradoksalnie w okresie PRL`u nie było z tym najgorzej. Rządy prezydenta Kaczyńskiego należą pod tym względem do najbardziej haniebnego okresu w naszej historii, gdzie w Pałacu brakowo jedynie Brystygierowej.
To z tego to powodu żyjemy już pod narastającą presją otwartego terroru żydowskiego, gdzie organa ścigania nie podejmują się śledztw takich zabójstw jak na Lepperze czy Dariuszu Ratajczaku, a ścigają Polaków nie tylko nawet za wypowiedzi, ale już pewne sugestie tam wyłożone, np. zawarte w wypowiedziach profesora Wolniewicza, grożąc temu myślicielowi zatroskanemu o Ojczyznę procesami i karami. W Polsce już dawno odrzucono prawo do wolności wypowiedzi – w kwestii wszystkiego, co jest sprzeczne z żydowskim interesem. A jest gorzej, w Polsce odbywa się wyższa forma kontroli: kontrola myśli. Jeśli np. pracodawca podejrzewa, że podwładny myśli w sposób sprzeczny z poprawnością polityczną, to go zwyczajnie wyrzuca na bruk. Tak jest w obecnej Polsce, a tego nie było w PRL, a nawet w czasie bolszewii, w latach największego terroru w Rosji. Nawet tam musiał być sąd, nawet jeżeli posiedzenie trwało pól minuty, to był to wyrok sądowy, a nie widzimisię polskojęzycznego politruka, typu szef np. telewizji czy gazety lub jakiegoś pośledniego urzędu.
W tym żydowskim rozpasaniu doszło nawet do tego, że adwokaci w Polsce zajmują się wymuszeniami rozbójniczymi wobec osób i portali, nazywających żydowskie sprawy po imieniu. Przykładem jest osoba niżej podpisanego i Gazeta Warszawska, gdzie niedawno adwokat warszawski zażądał wypłaty 20.000 złotych za starty moralne jakiegoś nieznanego z imienia i nazwiska rzekomego żyda. Ta próba wymuszenia rozbójniczego, wymagająca zapłaty w ciągu 3 dni, nie robi wrażenia ani na adwokaturze warszawskiej, która to nie tylko toleruje, ale i pomaga adwokatowi w zacieraniu niewygodnych dowodów, ani też - co pewne – nie zrobi wrażenia na prokuraturze.
Przypadek ten jest tak skrajny, a to nawet jak na polskie warunki żydowskiego terroru, że wszelkie okoliczności tego przestępstwa będą upublicznione. Gazeta Warszawska rozesłała już kopie dokumentów do podobnych portali i sama opublikuje wkrótce wszelkie dane na temat tego żydowskiego rozbójnictwa.
Żydowskie organizacje takie jak np. „Otwarta rzeczpospolita” łamią prawo i sieją terror przeciwko Polsce i Polakom, gdzie otwarcie i nielegalnie gromadzą dane o osobach niewygodnych politycznie, wystawiając je na żydowską przemoc, jeśli już nie bezpośrednią prawną lub rozbójniczą, to tę przyszłą religijną, która lada chwila przyjdzie z mesjosem i „gojowska krew będzie się lać strumieniami” – bo tak obiecują nawiedzeni rabini.
Taki to znak mesjosa - żydowskie pragnienie polskiej krwi - uwidaczniało się przy naszych powstaniach, jak i kataklizmach politycznych i wojennych. Kornhausery różnej maści witały nie tylko bolszewików, jako armię mesjosa, ale i hitlerowców, jako takich samych posłańców Yaveha, którzy w jego służbie utopią Polaków we krwi, a żydzi im w tym pomogą.
Bez kornhauzerow nie byłoby parcia Krzyżaków na nasze ziemie, nie byłoby Potopu, ani powstań na wschodzie, gdzie wschodnie chłopstwo nie mogło dużej wytrzymać potwornego ucisku żydowskich arendarzy polskich ziemian. Turcja nigdy nie mogłaby handlować milionami polskich niewolników, nie byłoby bolszewii, ani 1 września, czy 17 września lub obecnej rocznicy rzezi Warszawiaków, co kłamliwe nazywa się powstaniem.
A wszystkie te wydarzania miały żydowskie tło religijne. Rzeź aborcyjna na polskich może 25.000.000 nienarodzonych nie ma ani wymiaru kulturowego, ekonomicznego czy moralnego polskiego społeczeństwa, ale ma ściśle ten wymiar religijny, jest to wymiar żydowskiej władzy nad Polską i Polakami, wymiar pragnienia unicestwienia nas jako narodu. A to naprzód poprzez nasz negatywny wizerunek przed Panem Jezusem Chrystusem, jako sprawców tego nieszczęścia. Przedstawianie nas jako takich przed Synem Bożym jest apogeum żydowskiego triumfalizmu, kolejnym żydowskim uderzeniem w Zbawiciela.
Ale postawmy tu kropkę nad „i”: chociaż żydzi bardzo często namacalnie kierują się ze swoją nienawiścią w stronę Syna Bożego, religijność żydowska nie ma charakteru oddawania czci „bogu”, ale ma charakter oddawania czci żydowi. Na „boga” - jakiegokolwiek - jest ślepa, co nie jest z niczym sprzeczne. Bo dla żyda to nie inaczej, jak żydowi to żyd jest bogiem. Albo cały „naród żydowski” – bo to większy „bóg”.
Taka jest prawda o żydowskiej religii bez boga: to żyd jest przedmiotem kultu. Bo jeżeli przeczytamy w ich najświętszych księgach, że: „bóg schodzi na ziemię, otwiera księgi rabinów i uczy się mądrości rabinów”, „bóg ma związane ręce” , „bóg płacze i żałuje wypędzenia żydów”, „bóg mieszka w pokoju na trzy łokcie” „bóg ma pokój, gdzie modli się i klęczy trzy godzinny dziennie”, „bóg został zwyciężony przez synów swoich tj. żydów” etc., etc., to widzi się jasno i wyraźnie, to kto tu jest bogiem rzeczywiście. Bóg jako istota „najwyższa” czy „wszechmogąca”, „mądra” nie może być „bogiem”, bo wszystkie te i niezliczone inne przymioty żyd posiadł lepiej i wyżej niż „bóg”. Czyli to żyd jest bogiem, a nie „bóg” – co niezaprzeczalnie logiczne.
To już dawno zauważono, że księgi żydowskie niewiele zajmują się „bogiem”, ale głównie żydem, jak więc może to być religia skierowana na „boga”, skoro zajmuje się żydem, a jeżeli już jest tam „bóg” to po to, aby zainkasować żydowskie pretensje i wystraszyć się żydowskimi wekslami, które już dawno podpisał i odsetki są mu kamieniem u szyi. Czyli niezaprzeczalnie jest to religia jako kult żyda. Zresztą to, co powiedział półgębkiem Mojżesz Mendelson, jawnie wypowiadali tacy żydzi jak np. Begin – „jesteśmy bogami”. I zachowanie antropologiczne żydów mówi to samo, np., kiedy żydom nie wolno klękać przed nikim, to w Oświęcimiu, tańcząc tańce tryumfu holocaustu, klękają przed sobą, oddając sobie cześć.
Panie Prezydencie! Tyle tu jest o żydach, ale to nie bez kozery. Nie chodzi tu o nauki Dmowskiego, który widział w żydach śmiertelne zagrożenie dla naszego bytu i dlatego uważnie przyglądał się ich zachowaniom, ale o wzrastające przekonanie społeczne lub może jedynie opinie w mediach, że następująca prezydentura będzie prezydenturą żydowską, a nie polską. Narastające szemranie mówiące o tym, że Prezydent Duda jest prezydentem żydów, który przyszedł, aby dobić Polskę poprzez dalsze zażydzenie, jest nie do zniesienia.
My wyrażamy tu przekonanie, że tak być nie musi, a nawet i to, że tak nie będzie. Polska nie zniesie drugiej prezydentury „Lecha Kaczyńskiego”, groteskowo nadskakującego żydom, chodzącego do synagogi, palącego w Pałacu świeczki chanukowe, likwidującego w polskim kościele ostatnich już kapłanów katolickich.
Pan Prezydent to wie i rozumie. Wałęsa Polski nie zdradził, bo nikt rozsądny od niego niczego mądrego nie oczekiwał, Kwaśniewski Polski nie zdradził, bo nikt niczego uczciwego od niego nie oczekiwał, podobnie z Komorowskim. Ale Lech Kaczyński nas zdradził, bo chociaż z oporem, to pokładaliśmy w nim nadzieje. Ta prezydentura, prezydentura Prezydenta Andrzeja Dudy nie może być w niczym podobna do tych, które minęły.
Nasza narodowa uwaga skierowana na urząd prezydenta ma moc poniekąd nadprzyrodzoną. Kiedy niżej podpisany ujrzał w TVP Lecha Kaczyńskiego, klaszczącego wobec kapłana katolickiego Wielgusa, poniżanego przez żydów, to przeklął klaszczącego słowami: „jeszcze będziesz jechał na taczce”. I tak się chyba stało, prosektorium opublikowało zdjęcie jakiegoś poszarpanego trupa na wózku ambulatoryjnym poddając, że to ciało Lecha Kaczyńskiego.
Jak napisano powyżej: Polska musi przełamać to błędne koło. A to bez względu na to, ile głów ma być ściętych! Polska musi się podnieść, Polacy ożyć, opamiętać się.
Kara Boża od nas odejdzie. Pan Jezus Chrystus już nie pamięta naszych licznych grzechów, a zastępy naszych męczenników maszerują przed Tronem Najwyższego, wołając za nami. Za Polską, za oraczem wychodzącym na nasze żyzne pola, aby orać. Tę Ziemię, dającą najlepszy chleb na świecie, a czujny woj stoi z włócznią w ręku i pilnuje obejścia, w którym rosną mali Polacy, syci i spokojni, rosnący na prawych ludzi. A murarz stawia domy, które już nigdy nie będą zburzone przez wrogów, bo stopa wrogów już tam nie stanie, a czujny woj stoi z włócznią w ręku i pilnuje, pilnuje wszystkiego.
+++
W Pana rękach Tarcza i Miecz, nasze szeregi wojska może nie są najlepsze, ale wierne i ofiarne, stojąc na posterunku, a Pan nigdy nie pójdzie śladami poprzedników, bo to nawet niemożliwe. Patrząc na zatroskaną twarz Pana matki w trakcie Święta Bożego Ciała, widać było, że będzie trudno, ale Pan nas nie zdradzi. Wierzymy w to.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
06-VIII-2015
+++
Foto dodane maj 2018
Andrzej Duda, prezydent, list otwarty, Smoleńsk, Kaczyński, katastrofa, Katyń, delegacja, samolot, wrak, tupolew, TU 154m
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2016.09.05 20:47 ben13022 Złoty pociąg czy złoty interes?

Za zwykłą rozmowę jakiś tysiączek, dwa. Za całość z pół miliona. Pani zapłaci, a oni fachowo zagrają odkrywców. Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Kto by pomyślał, że okres lęgowy wróbli może się tak strategicznie wpasować. Do połowy sierpnia trzeba być ostrożnym, potem koparkami można rozkopać wszystko. A to równo rocznica, odkąd fascynatom historycznych zawiłości i tajemnic zapłonęły oczy. Oto pod ziemią, na 65. kilometrze trasy kolejowej między Wrocławiem a Wałbrzychem, ma stać pociąg pełen złota.
Odkrywcy na operację wydobycia wydali ponad 140 tys. zł, rozstawili wysokie rusztowania, a za nimi 50 pracowników z koparkami.
Kopać, panowie, zakrzykną razem Andreas Richter i Piotr Koper. Pierwszy robił przed laty karierę sekretarza wałbrzyskiej parafii ewangelickiej, zarządzał poniemieckimi dokumentami. Ale chciał robić biznesy. Z kościelnych ksiąg znał rodzinne zawiłości. Zajął się więc tworzeniem drzew genealogicznych. Na zlecenie sądów pomagał szukać spadkobierców zmarłych. Jak zarobił, zainwestował w georadar, wiedząc, ile skarbów może siedzieć pod ziemią.
Piotr Koper też interesował się historią, ale bardziej pieniędzmi: z wykształcenia technolog drewna, z wyboru budowlaniec i właściciel myjni samochodowej. Wtedy w Wałbrzychu wszyscy byli z węgla. Kiedy z dnia na dzień 15 tys. osób traci pracę, jedna piąta mieszkańców miasta, to jest to problem. Wynieśli się z kopalni i weszli w biedaszyby. Węgiel sypki, kiepski, ale cenny, jedzie w Polskę, a dziury na kilkadziesiąt metrów, podkopane drogi, walące się drzewa, zapadliska przy blokach zostają w Wałbrzychu razem z poległymi w walce o urobek nielegalnymi górnikami, do których nikt nie wezwie pogotowia, żeby nie dać się złapać policji. Koper i Richter swoje firmy założyli wtedy, kiedy padała ostatnia kopalnia. Ale żeby się spotkać, musieli poczekać kilkanaście lat. Obaj chcieli skarbów - Koper miał koparki, Richter nawigację, połączyli siły. Obaj bogaci, ale bez przesady.
Mieszkańcy pukają się w czoło: wariaci. Tyle kasy dawać w błoto na wykopki? Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej, stawiając na szali zawodowe kariery, nie owijali w bawełnę, gdy przeprowadzili badania magnetometrem: pociągu nie ma, ba, szyn nawet. Nie znaleźli żadnych anomalii, które świadczyłyby o tym, że pod ziemią jest obiekt ze stali. - Panie profesorze, ale jak to? - odkrywcom opadają przy publikacji wyników kąciki ust. - Że zacytuję klasyka, panowie: błądzić jest rzeczą ludzką, tkwić w błędzie: głupotą - macha ręką prof. Janusz Madej z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Odkrywcy odchrząkną: wiara czyni cuda. Kopać, panowie!
Bardziej przedsiębiorczy mieszkańcy wyjaśnią: nie wariaci, to biznesmeni, którzy, wiedząc, że pociągu nie ma, inwestują w jego wydobycie. Inwestują! Bo złoto jest gdzie indziej.
Złoto Breslau i Wunderwaffe
Odkrywcy mówią, że wierzą. Wierzą, że któregoś z mroźnych grudniowych dni 1944 Niemcy zarządzili: najcenniejsze skarby Breslau, złoto i depozyty, spakować w 12 wagonów, a następnie, razem ze wszystkim, co wiadomo o Wunderwaffe, prototypach broni, zebrać, ułożyć w pociągu i wywieźć, żeby doczekało lepszych czasów. Łącznie 56 skrzyń z wiekami uszczelnionymi gumą, co odnotowano z niemiecką skrupulatnością. Nikt z nich nie wierzył, że przegrają wojnę, chcieli przeczekać przejście Ruskich, a potem wyciągnąć zakopaną broń i uderzyć z zaskoczenia. Pociąg miał wyjechać z Wrocławia i zaginąć po drodze do Wałbrzycha. A potem przyszło SS i powiesiło całą niemiecką rodzinę, która miała dom przy Uczniowskiej w Wałbrzychu, a okna z ich kuchni wychodziły na tory i 65. kilometr linii kolejowej. Co mogli zobaczyć przez szybę, grzejąc w czajniku wodę tuż przed zakończeniem wojny?
Złote piwko, złota myjnia
Turystów tu na potęgę. Na zamku drugie tyle co przed rokiem, zespół 12 przewodników rozrósł się do ponad 40, bo przyjezdni blokowali serwery z rezerwacjami wycieczek. W kasie zamku ze sprzedanych biletów wylądowało ponad 300 tys. zł. A ludzi po knajpkach, popijających chłodne piwko Złoty Pociąg - cena 39 zł za trójpak - jest jeszcze więcej. Obwieszeni koszulkami ze złotem - za 60 zł każda, z wydawanymi naprędce książkami o pociągu pod pachami, odpalają sobie papieroski sztabkami złota - cena zapalniczki 5 zł za sztukę. Podjeżdżają pod tajemniczy 65. kilometr, parkują na płatnym Parkingu przy Złotym Pociągu, a jak się auto wybrudzi od kurzu z koparek, to umyją za rogiem w Myjni nad Złotym Pociągiem. Saperka tu to jak ciupaga w Zakopanem, zwłaszcza że sieciówki zachęcają plakatami: "A może na weekend wybierasz się do Wałbrzycha? Jesteśmy przygotowani na wszystko: oto saperka samokopiąca, z wbudowaną matą grzewczą, silnikiem udarowym i wykrywaczem złota". Niektórzy przejadą się Złotym Pociągiem, który kursuje po okolicy, inni popływają łódeczkami w sztolniach Walim - 22 zł za bilet dla dorosłego - a koneserzy posłuchają przeboju disco Edyty Nawrockiej z Wałbrzycha, która na co dzień śpiewa o miłości, ale teraz spontanicznie zarymowała do rytmu o kolejnictwie: "Jedzie pociąg z daleka, złotem cały ocieka, bronią i diamentami, wykryty georadarami".
Pokoju w Wałbrzychu człowiek już tak łatwo nie wynajmie, złote atrakcje trzeba planować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Piarowcy doradzają prezydentowi miasta: zmieńcie nazwę na WAubrzych, Au to symbol złota.
Złote prawo autorskie
Jarosław Chmielewski był senatorem, startował z list PiS. Dziś rządzi stawkami i żongluje cennikami. Koper i Richter swojego prawnika polecają jak menedżera. On ich - jak gwiazdy. Tłumaczy: im na pieniądzach nie zależy, ale niech dziennikarze wybaczą, panowie tyle wiedzy zgromadzili przez lata, że nie wypada brać jej za darmo. Tylko za półdarmo: tysiączek, dwa za rozmowę. Jeśli ktoś będzie chciał jakieś zdjęcie, dajmy na to, pracującej koparki, to zrobimy, za odpowiednią opłatą, że odkrywcy stoją, kopią. Cenę jeszcze ustalamy. Na pewno, jeśli pociąg znajdziemy, będzie wysoka. Myślę, że i pół miliona złotych, porozmawiamy wtedy o ewentualnej wyłączności. To będą duże widełki, zdaję sobie sprawę, ale proszę uszanować prawo autorskie do wizerunku odkrywców, oni chcą go chronić. Skonstruujemy sobie taką umowę o dzieło, potraktujemy ich jako aktorów, pani zapłaci, będziecie zadowoleni.
A kto liczy, że samodzielnie podglądnie, co się dzieje na placu budowy tuż przy urzędzie skarbowym, ten się zdziwi. Najpierw odkrywców i ich koparki otoczy wysokie, szczelne rusztowanie, zza którego będzie widać ramię sprzętu i czubki kasków. Potem zapowiedzą: nie doprowadźcie nas do szału żadnym dronem nad głową, bo zobaczymy pierwszego i od góry przykryjemy się siatką.
Potem, zaraz po zakończeniu okresu lęgowego wróbli, zrobią konferencje prasowe, żeby pokazać, co widzą w ziemi. I przy okazji zorganizują festyn: dzieciakom pracownicy fast foodu z kurczakami dadzą baloniki, pszczelarz rozłoży stanowisko do zarabiania pieniędzy i na patyczkach do mieszania kawy będzie wtykać do smakowania potencjalnym klientom a to spadziowy, a to lipowy, a to miód wielokwiatowy. Kucharki w urzędzie skarbowym też będą zacierać ręce: na ich jajeczniczkę na bekonie i pierożki z serem znów skuszą się nie tylko urzędnicy, ale i japońscy, amerykańscy, brytyjscy dziennikarze. Właściciele agroturystyk w krzakach rozdadzą gapiom wizytówki, a ludyczny Koper podzieli się pomidorami z własnego ogródka i będzie tylko narzekał, że mu do kiełbasy musztardy zabrakło.
Złote kolano, złota blizna
Na Wałbrzych w czasie wojny spadła jedna bomba, ale nikt nie zginął. Spadła daleko od domów. Ofiary wojny są tu policzone dokładnie - 360 Niemców popełniło samobójstwo w nocy z 8 na 9 maja 1945 roku, w tym samym czasie, kiedy w Berlinie zostało powtórzone podpisanie aktu kapitulacji III Rzeszy. Powiesili się albo odkręcili gaz. Miasto przetrwało w zasadzie nienaruszone. W jednym miejscu Niemcy jednak podłożyli materiały wybuchowe, co zauważyli potem polscy urzędnicy. Sporządzając wykaz bocznic kolejowych, zanotowali - ta zlokalizowana na 64,938 kilometrze trasy między Wrocławiem a Wałbrzychem została wyminowana.
A teraz niemieckie kolano. Zginało się wielokrotnie, kiedy jego właściciel przeciskał się wąskimi korytarzami wałbrzyskich kopalń. 1 stycznia 1955 roku trafił tam też Tadeusz Słowikowski. Z wykształcenia rzeźnik, z przekonania wróg Niemców (matkę zabili mu w Oświęcimiu) i ich wielki przyjaciel (jak zabili mu matkę i został z rodzeństwem sam, to ukrywali go u siebie w gospodzie Niemcy).
I kiedy inny Polak w kopalni popił, splunął Niemcowi w twarz, zwyzywał od deutsche Schweine i kopnął Niemca w jego niemieckie kolano, Słowikowski stanął w obronie kopniętego. Kto by wtedy pomyślał, że Polak się za Niemcem wstawi. Niemiec wziął więc Polaka na wódkę, żeby wynagrodzić. A przy wódce opowiedział historię, o której od dziesięciu lat milczał jak grób, bojąc się, że i jego rodzinę ktoś powiesi, nawet jeśli okna z jego kuchni wychodzą na zupełnie inną stronę.
Tadeusz Słowikowski usłyszał, że grupa Niemców miała zakopać pociąg z cenną zawartością w miejscu, które widać z okna kuchni w domu przy ulicy Uczniowskiej. Pomyślał wtedy, że jak się człowiek skaleczy, to blizna zostanie, i że on chce znaleźć bliznę po pociągu w lesie. Potem Słowikowski będzie mówił, że jak nieboszczyka zakopać, to trumna siada w ziemi, dlatego szukać trzeba niżej, niż się wydaje, ale to będzie 60 lat później, czyli kiedy rzeczywiście grawitacja - jeśli wierzyć tym, co wierzą - miała szansę ściągnąć pociąg głębiej.
Whisky Golden Train
Kiedy Piotr Żuchowski, generalny konserwator zabytków, podskakiwał z rozpalonymi policzkami na konferencji prasowej tydzień po wybuchu gorączki złota, w sierpniu, mówiąc, że pociąg istnieje na sto procent, Dariusz Domagała na chłodno kupował kolejne domeny w internecie. W kilkadziesiąt godzin postawił pierwszy serwis internetowy, w którym zbierał wszystkie wyobrażenia o pociągu, doskonale wpasowując się w złote gusta poszukiwaczy. Kopra i Richtera nie znał, ale legendę, którą odświeżyli, usłyszał jeszcze jako dziecko. Dorósł, został menedżerem zespołów, założył radio, telewizję, firmę handlującą powierzchnią na billboardach, hotel, restaurację, a teraz znów bawi się w historię. Ale już poważnie inwestując w zabawki. Dziś, po roku, patrzy na słupki: odkąd Koper i Richter zainstalowali koparki na 65. kilometrze, ruch na jego stronie wzrósł dziesięciokrotnie. Domagała: - Cieszę się, ale nie chcę się denerwować, więc nie policzę, ile wydałem na to kasy.
Turyści piją obrandowane przez Domagałę piwo Złoty Pociąg, a jego restauracja, dzięki nowej etykiecie, tylko w ostatnim miesiącu sprzedała więcej butelek niż przez ubiegły rok, gdy piwo nazywało się Lwówek Śląski. Dla wybrednych jest też wino Złoty Pociąg, a zaraz ma być rozlewana - po angielsku, już jako Golden Train - i wódka, i whisky dla koneserów. Do kupienia w całej Polsce. Domagała: - No tak, interesuje mnie sprzedanie milionów butelek. Bardzo mnie to pociąga, ta historia, bardzo łatwo mi się więc wydaje na inwestycje. Żona się tylko uśmiecha.
Złote rysunki, martwy pies
15 lat po wódce z Niemcem Słowikowski chodził po mieście niespokojny. Patrzył przez okno przy Uczniowskiej, myślał o powieszonej rodzinie. Rozrysował na kartkach teren, zaznaczył, gdzie brakuje drzew, gdzie ziemia dziwnie się zapada albo podnosi, gdzie nienaturalnie dużo kamieni leży pod piachem. Kreślił kółka, zmazywał, jeszcze raz szedł na Uczniowską, obserwował. W końcu dostał zgodę na wykopanie dziury przy torach. Ledwo wbił łopatę, przyszli sokiści i odebrali papier.
Potem ktoś włamał mu się do mieszkania, chciał ukraść rysunki. Nie wyszło, to otruł Słowikowskiemu psa. Żona zapytała: czyś ty powariował, całą rodzinę chcesz, żeby wytruli? Potem będzie pytała: czyś ty powariował, ci dziennikarze się zjeżdżają, człowiek nie ma jak w spokoju pralki włączyć, żeby buczenie nie przeszkadzało. Ale tak będzie pytała dopiero za 30 lat.
Złote fusy, złote podatki
A teraz powróżmy z fusów, mówi prof. Marian Noga, ekonomista, były członek Rady Polityki Pieniężnej. Że wydany pieniądz robi pieniądz - to wiadomo. Mamy taki mnożnik, wynosi on 25. Jeśli odkrywcy mówią, że wydali 140 tys. zł, to znaczy, że na rynku wałbrzyskim dostaniemy z tego 3,5 mln złotego interesu.
Konsumenci, dajmy na to, że jest ich 150 tys., patrząc tylko na wyniki zamku Książ, wydadzą tu średnio po 20 zł na bilety (otrzymamy kolejne 3 mln), 40 na obiad w barze (6 mln), 30 na transport (4,5 mln).
Szybka suma - i mamy 17 nowych milionów złotych na rynku wałbrzyskim. I trzeba oto zapłacić od tego podatki - z CIT i PIT w kasie miasta ląduje więc 800 tys. zł. Efekty mnożnikowe będą takie, że w następnym roku miasto z tego będzie mieć 8 mln. Po kolejne: jeśli moje obliczenia potraktujemy jako efekt pieniężny pierwszego roku (18 mln razem z podatkiem), to w drugim roku przemnożymy to razy 55, a to nam da 450 mln zł. Odważnie? Jako że procesy mnożnikowe nigdy nie dochodzą do końca, złagodźmy trochę i oszacujmy, że mamy tu po 80 mln złotego interesu rocznie.
Złoty komiks, złote g...
Introligatorzy też by chcieli zarobić na pociągu. Zbigniew Jagielnicki z Wałbrzycha wziął czarny karton, na złoto wydrukował na nim komiks i rozdaje. Scena pierwsza: postaci z łopatami. Scena druga: jeden chce siku. Scena trzecia: z latryny wykrzykuje: znalazłem! Scena czwarta: otwiera drzwiczki z serduszkiem, pokazuje rozkład jazdy pociągów z 1944 roku, mówi, że reszta składu też musi być w środku. Scena piąta: postać z latryny mówi do mikrofonów, że już kopać nie będą, bo nie będą przecież się grzebać w gównie.
A potem już tylko strona internetowa Zbigniewa i cennik usług introligatorskich.
Złota gra pozorów
Kiedy padała kopalnia w Wałbrzychu, złoty pociąg - jeśli wierzyć tym, co wierzą - pod ziemią ulegał grawitacji od ponad 50 lat.
Roman Szełemej jeszcze nie myślał, że w przyszłości z dyrektora szpitala stanie się najpierw Żelaznym Romanem (tak mówią jego pracownicy) i prezydentem Wałbrzycha, a potem zwykłym maszynistą (w ministerstwach, cokolwiek by załatwiał, wszyscy się szczerzą: panie, a co z tym pociągiem?)
Krzysztof Szpakowski był po pierwszym rozwodzie, ale jeszcze przed zostaniem organizatorem wyborów Miss World i przed użyciem różdżek do wyszukiwania podziemnych sztolni i poniemieckich skarbów. Zanim jednak będzie zarządzał skarbami, Szpakowski będzie zarządzał kompleksem Włodarz, podziemiami Riese, po których turystom pozwoli pływać łódeczką.
Marek Słowikowski, syn Tadeusza, miał już papiery na bycie pielęgniarzem w Niemczech, ale regularnie przyjeżdżał do Polski.
Dariusz Domagała pracował w mediach, ale nie znał jeszcze Edyty Nawrockiej, która za kilka lat będzie czytać w jego serwisach wiadomości, a potem wyśpiewa przebój disco.
Łukasz Kazek robił papiery na przewodnika i zaczytywał się w książkach o historii Dolnego Śląska. W przyszłości, o czym oczywiście nie wiedział, miał wiedzę wykorzystać szerzej: sam pisać książki, eksplorować i prowadzić program telewizyjny "Na tropie Złotego Pociągu".
Złoty wywiad, złota kamera
Menedżer aktorów nie chce zdradzić żadnych szczegółów, to tajemnica handlowa. Ale ci, którzy negocjowali, puszczają w obieg informacje: jedna z polskich telewizji zapłaciła za wywiad z Koprem i Richterem, którzy stawki negocjowali 17 dni, kilkanaście tysięcy złotych. Mało! Amerykanie za towarzyszenie w spacerach po ziemi nad złotym pociągiem mieli dać 100 tys. Dalej mało! Wideo zza rusztowania nagrywa ktoś z rodziny odkrywców. Za 500 euro można kupić ujęcia na plecy robotników, nogi sapera, rozjazdy i dojazdy na ziemię, pokazujące wszystko i nic, w stylu weselno-festynowym. Dziennikarze mówią, że ten, kto trzymał kamerę, trzymał ją pierwszy raz w życiu. Nic nie widać.
Chmielewski: - Zgłosiliśmy do urzędu patentowego logo i nazwę "Złoty Pociąg". Chcemy je zastrzec, mieć pełnię praw do wszystkiego, co produkowane jest pod tą nazwą, bo pod sukces Kopra i Richtera próbują się podpiąć biznesmeni i robić pieniądze na wiedzy i inwestycji odkrywców. Czekamy już na publikację zgłoszenia i będzie basta.
Ale Dariusz Domagała się nie boi. Myśli dalej. Zwłaszcza że turysta to nie pijak, żeby tak tylko przy piwku siedzieć! Tu turysta to odkrywca.
Domagała: - Daję im więc Paszporty Poszukiwaczy Skarbów. Cena: 1150 złotych dla dwóch dorosłych. W środku wizy do Podziemnego Miasta, Starej Kopalni. Zakwaterowanie i wyżywienie na zamku. A jeśli poszukiwacze dotrą na 65. kilometr i zrobią na miejscu zdjęcie, odkrywają, że w hotelu czeka ich nagroda: piwo, wino i gadżety dla dzieciaków.
Dariusz Domagała za kilkaset złotych od osoby daje też pakiet krwi, potu i łez bez noclegu. Usadzi na drezynie, wojskowych pojazdach z czasów wojny, każe wejść do podziemi, znaleźć skrytki z niemieckimi dokumentami, rozwiązać tajne szyfry, pokonywać w lesie przeszkody, a na koniec da grochówki. Na wrzesień zebrała się dwustuosobowa drużyna poszukiwaczy.
Złota ustawa
Słowikowski zakopał w ogródku otrutego psa, a potem zapakował rysunki. Pokazał kolegom palcem na mapie, wśród patrzących był i Koper, gdzie jego zdaniem jest złoty pociąg. Kto by wtedy pomyślał, że za kilkanaście lat właśnie kolega budowlaniec na umowach o dzieło będzie widnieć jako aktor spektaklu o złotym pociągu?
Ale Koper najpierw usłyszy o tym, że jakiś szaleniec od ksiąg ewangelickich kupuje georadar. Zapozna się. A potem nastroi z Richterem aparat za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zrobi zdjęcie, a potem aż siądzie. Na kartce lokomotywa z dwoma świecącymi się oczami, z czupryną zrobioną z ponakładanych na pociąg platform, z jednym niesfornym działem.
Chronologia złotego roku
18 sierpnia 2015 r. wałbrzyska telewizja Dami TV opublikowała skromny tekst, zilustrowany zdjęciem lokomotywy, zatytułowany "Sensacyjne odkrycie". A w środku zdawkowa informacja: Polak i Niemiec znaleźli złoty pociąg.
Tadeusz Słowikowski przeczytał skromny artykuł i znów, jak 15 lat po wódce z właścicielem niemieckiego kolana, zaczął chodzić po mieście jakiś niespokojny.
Internetowej redakcji zaczęły się grzać serwery. Najpierw klikali mieszkańcy Wałbrzycha. Potem ci z Wrocławia. Zaraz rozdzwoniły się telefony z Warszawy, a później do małej redakcji w mieście biedaszybów, gdzie w ekscytacji mieszkańcy nasprejowali na murze: "chuj tam wieża Eiffla, mamy złoty pociąg", dobijał się już cały świat. Ktoś zdradził: informacje o jego istnieniu przekazał ktoś na łożu śmierci.
Tadeusz Słowikowski uszczypnie się w policzek. Przecież nie umarłem.
Złota gra pozorów 2
W mieście, w którym strata pracy przez 15 tys. osób to strata pracy przez jedną piątą mieszkańców, wszyscy się znają, choćby ze słyszenia. Kiedy więc urzędnik przeczytał o złotym pociągu w oficjalnych dokumentach, które wpłynęły do jego wydziału, natychmiast opowiedział o sprawie kumplowi. Natychmiast skany tajnych zgłoszeń dotarły do lokalnych dziennikarzy, a oni natychmiast je opublikowali, omijając nazwiska odkrywców, bo wszyscy też wiedzieli, że Słowikowskiemu kiedyś przez ten pociąg otruli psa.
Nie minął tydzień od publikacji skromnego artykułu, kiedy do kolejki po znalezisko stanęły kolejno: skarb państwa, Światowy Kongres Żydów, rosyjscy prawnicy rządowi, Fundacja Czartoryskich i saperkowicze amatorzy, którzy mimo groźby mandatu za wejście do lasu nadal czesali krzaki. Gdzie odkrywcy? Anonimowi dla świata przez równo 17 dni negocjowali stawki za pierwsze wywiady. Lokalni przewodnicy, historycy, eksploratorzy nabierali wody w usta. Kazek nic nie zdradził, Szpakowski nawet się nie zająknął, kiedy najpierw dziennikarze, a potem tabun turystów przetaczał się przez jego sztolnie i łódeczki, z rozpalonymi policzkami słuchał o niemieckich tajemnicach. Nawet już nie policzy, ile zapłaciłby za taką reklamę w mediach. A dostał za darmo! Podziękuje na własnym weselu pod koniec września, na którym oczywiście Niemiec będzie się bawił do rana. Jak to na weselu dobrego kumpla.
Tylko Słowikowski naprawdę nic nie wie. Jego syn, akurat przyjechał z Niemiec, słucha zza ściany. O czym ojciec tak gada cały czas przez telefon? W końcu sam bierze słuchawkę. - Dziennikarzom, którzy chcą porozmawiać z ojcem, radzę przygotować 3 tys. zł - mówi. Telefon ojca milknie. Słowikowskiemu trochę smutno, że nikt go do Nowego Roku już nie zapyta o złoty pociąg. Potem dowie się, że nikt po prostu nie ma w pogotowiu takiej kwoty, i pokłóci się z synem za to, że młody też chciał ukręcić lody na złotym pociągu.
Gorączka złota roku ubiegłego
Pod koniec sierpnia upał straszny, w krzakach na 65. kilometrze tłok, ciekawscy z głodu wyżarli wszystkie mirabelki z sadu, ale nikt nie odpuszcza, wszyscy chcą popatrzeć. Pan Krzysztof założył koszulkę z saperką, chciałby porozmawiać z telewizjami o tym, co wie, ale nie może: żona by go zabiła, jakby się z ekranu dowiedziała, że on nie w pracy, tylko w krzakach siedzi, a on się nie mógł powstrzymać i wziął na żądanie. Pan Jerzy przyjechał z centrum, bo się zna. Teraz pokazuje, gdzie według niego siedzi lufa. Cały teren rozkopany, możliwe, że tam Polak i Niemiec grzebali, chociaż teraz już nic nie wiadomo, bo eksploratorzy hobbyści rozdeptali wszystkie ślady w kilka godzin. Pan Mirosław też rozdeptuje, mimo że bardziej od historii w liceum wolał fizykę. Ale wziął pod pachę plastikową sztabkę złota, pozuje fotoreporterom. I macha policjantom, bo się przyglądają. Co oni, zamiast przy krawężnikach, to na polach teraz pilnują?
Poza policjantami przy torach dyżury pełnią strażnicy leśni, miejscy i ochrony kolei. Czasem po 12 osób na dyżurze. Jest trochę nawet jak na koloniach. A że żony policjantów są mistrzyniami w robieniu szarlotek, wszyscy siadają na sjestę nad pociągiem. Zaraz ma dojechać też wojsko, nie wolno więc zjeść wszystkiego.
Przyjeżdża też Christel Focken, niemiecka poszukiwaczka. Pokazuje, że - posługując się mapą znalezioną w internecie - znalazła tu śrubę. Pan Jerzy i Mirosław trochę się krzywią, że chodzili po krzakach i przeoczyli. A śruba to z pewnością dowód. Za pokazanie śruby Focken prosi fotografów o kilka tysięcy euro. Za rok, ze swoim nosem do interesów, zostanie niemieckim rzecznikiem prasowym Kopra i Richtera.
Złota Bursztynowa Komnata
Skoro państwo gwarantuje znaleźne w wysokości jednej dziesiątej wartości rzeczy znalezionej, to trzeba szukać.
Na internetowych aukcjach berety afrykańskich żołnierzy sprzed kilkudziesięciu lat są warte kilka tysięcy euro. To ile kolekcjoner da za czołg? Za pociąg? We wrześniu ktoś skonstruował prowizoryczną drabinkę z linek i spuścili się na niej z kolegami do grobowca w Świebodzicach, tuż koło Wałbrzycha. Myśleli, że w środku znajdą kosztowności, z których wezmą sobie jedną dziesiątą. Jeden spadł na głowę pięć metrów w dół. Pogotowie stwierdziło zgon.
Do urzędów wpływają oficjalne pisma: we wrześniu Krzysztof Szpakowski, zarządca kompleksu Riese, magicznymi różdżkami odnalazł wielopoziomowy kompleks kolejowy. Burmistrz Mieroszowa zgłasza, że coś, może Bursztynowa Komnata, jest tuż obok, pod górą Dzikowiec. Niemka od śruby, że w Wałbrzychu znalazła kolejne tunele lub pomieszczenia o nieznanym układzie. Ktoś informuje o podziemiach we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia w Jędrzychowie. Coś jest też pod Bolkowem - anonimowy znalazca mówi, że dzieła sztuki, tajna broń i chemikalia. Przy stacji Wałbrzych Główny nagle w październiku znajduje się tender, 100-letni wagon do wożenia węgla. W Srebrnej Górze - XVII-wieczna kopalnia srebra. W Kamiennej Górze mieszkańcy dopatrzyli się podziemnej hali produkcyjnej, a w niej ciężarówek z nieznanym ładunkiem. I jeszcze pojawia się 300-metrowa sztolnia wydrążona w skale pod Wałbrzychem, a tuż obok jaskinia z depozytami z czasów wojny. Ktoś dobił się w grudniu do tajemniczych pancernych drzwi w kompleksie Jugowice Górne, a w okolicach Boguszowa-Gorc ktoś inny odkrył dodatkowe sztolnie. To nie wszystko! Policjanci z Wałbrzycha trochę się denerwują: nagle mają kilkaset zgłoszeń o nielegalnych pracach ziemnych saperkowiczów amatorów z zamiłowaniem do szukania złota po okolicy. Odkryć, zgłoszonych oficjalnie do gmin wokół Wałbrzycha, w rok napęczniało w kopertach urzędników do kilkudziesięciu.
Złota jajecznica
Kucharki z urzędu skarbowego chciałyby, żeby panowie kopali i kopali, bo aż do emerytury mogłyby słuchać tylu komplementów w tylu językach na temat pierogów i jajeczniczki. Urzędnicy, którzy nagle muszą po jajeczniczkę stać w długiej kolejce, mają dość jedzenia w pośpiechu, żeby zmieścić się w przerwie. - Ja tobym sam wykopał ten pociąg. W kosmos.
Wtorek. Kolejne dowody na istnienie złotego pociągu padają: zamiast sklepienia tunelu zwykły ił, wykopywana porcelana to fragmenty drenażu, a sam nasyp to piach i skały. Mimo to odkrywcy chcą szukać dalej. Biorą się za olbrzymie wiertnice. - Bo pociąg jest, tylko niżej, trochę się nam schował - mówi Koper, chociaż nie ma już żadnego dowodu. Mówi za darmo, jakiś zrezygnowany, w ochlapanej obiadem koszulce, z nosa mu kapie.
Powiesiłby białą flagę i poszedł do domu, na kanapę, bo trochę już wstyd, przyznaje obsługa koparek.
Koper odwierty odkłada: a to pogoda za brzydka, a to błoto po deszczu.
Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha nazywany teraz złośliwie maszynistą, bierze wszystko na chłodno: - Ja tylko mogę wysunąć tu refleksje nad stanem emocji, wiedzy historycznej, oczekiwaniem nowości, niebywałym poziomem pasji i braku racjonalności. Tacy są nasi odkrywcy. A jaki jest świat wokół nich? To świat obrazkowy, pełen memów, skrótowej informacji, ludzi, którzy nie oczekują pogłębionej wiedzy. Pasja odkrywców padła na podatny grunt. Może takiego by nie było, gdyby ktoś na Mazurach powiedział, że pod ziemią jest arka Noego, ale kto wie?
żródło: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20592092,zloty-pociag-czy-zloty-interes.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.08.29 19:33 ben13022 Wywiad z historykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, o "Żołnierzach Wyklętych" i nie tylko.

Kiedy tzw. kibice biją Araba jako nosiciele tradycji Polskiego Państwa Podziemnego, nie są już zwykłymi bandytami, stają się bojownikami o wartości. Z prof. Rafałem Wnukiem rozmawia Paweł Krysiak.
Paweł Krysiak: W Lublinie radykalni narodowcy zorganizowali niedawno pikietę przeciw uchodźcom pod pomnikiem Piłsudskiego. Jak historyk skomentuje ten fakt?
Rafał Wnuk: No cóż, żyjemy w czasie, w którym pogląd Giedroycia, że Polską rządzą dwie trumny, Dmowskiego i Piłsudskiego, już się zdezaktualizował. Ludzie, którzy nazywają siebie narodowcami, utożsamiają się z socjalistą i rewolucjonistą, dowódcą organizacji bojowej PPS-u, ewidentnie człowiekiem lewicy. Z punktu widzenia historyka pikieta ONR-u pod Piłsudskim jest zjawiskiem przedziwnym. Zarazem dla wielu Polaków Piłsudski to dzisiaj wyłącznie symbol patriotyzmu i polskości, taki sam jak orzeł w koronie. I nikt już nie pyta, jaką wizję Polski reprezentuje. A jeśli tak, to radykalni narodowcy starają się go zawłaszczyć. Przy takiej świadomości historycznej mogliby zagospodarować także inne postaci lewicy, choćby Ludwika Waryńskiego czy Stefana Okrzeję. Ale spójrzmy na to szerzej. Funkcjonujemy w świecie postmodernistycznym. Historia przestała mieć znaczenie ideowe, sprowadza się wyłącznie do znaków kultury.
Jednak ten ONR pod Piłsudskim chyba historyka trochę boli?
Podczas bardzo licznego ostatniego Marszu Niepodległości w Warszawie narodowcy mówili raczej językiem Dmowskiego, nieśli hasło "Polska dla Polaków".
Młodzi narodowcy, mimo że "wzięli sobie Piłsudskiego", nie noszą na demonstracjach cytatów z Marszałka.
Były głosy, że sukces frekwencyjny Marszu Niepodległości ma podłoże klasowe.
Jak to się stało?
Od JOW-ów do Związku Jaszczurczego. Szybka ewolucja.
Kim są dla pana "żołnierze wyklęci"?
Jeśli młodzi ludzie będą się uczyli historii podczas marszów, na stadionach i w kółkach Młodzieży Wszechpolskiej, jaka nas czeka przyszłość?
11 listopada zeszłego roku PiS wyjechał do Krakowa, prezydent czmychnął po południu do Białej Podlaskiej, a Warszawę objął we władanie 100-tysięczny tłum narodowców. Może trumna Dmowskiego jest jednak górą?
Myślę, że ci, którzy szli w Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie, to wiedzą.
Jarosław M. Rymkiewicz po katastrofie smoleńskiej napisał "mamy dwie Polski".
SLD ożywiało się historycznie tylko w obronie Gierka.
Prezydent Andrzej Duda ostatecznie nie zgodził się na objęcie patronatem współorganizowanego przez ONR Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jego organizatorzy na piedestale stawiają "Burego" - sprawcę mordów na ludności cywilnej.
Czy PiS jest w tej chwili jedyną partią, która ma politykę tożsamościową?
Jak nazwać tę siłę, która zagraża PiS-owi?
Prof. Rafał Wnuk - historyk, profesor KUL-u, pracownik Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Autor m.in. wielokrotnie nagradzanego "Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956" (2007), współautor - razem z Grzegorzem Motyką, Tomaszem Stryjkiem i Adamem Baranem - książki "Wojna po wojnie. Antysowieckie podziemie w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1944-1953" (2012).
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19651105,wszystkie-koszulki-kukiza-rozmowa-z-prof-rafalem-wnukiem.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.19 10:37 ben13022 Wróg Korfanty

Dla marszałka Piłsudskiego i sanacji był wyjątkowo obmierzłym wrogiem. W lipcu 1939 r. na wieść, że w każdej chwili może umrzeć, sędzia kazał wypuścić go z więzienia. Wojciech Korfanty, bohater i idol tysięcy Ślązaków, miał to szczęście, że umarł dwa tygodnie przed wybuchem wojny i nie zobaczył upadku II Rzeczypospolitej Dwudziestego sierpnia na pogrzeb Korfantego przyszło pół Górnego Śląska - gazety pisały, że gdy po kilku godzinach wędrówki ulicami Katowic kondukt dotarł wreszcie do bram cmentarza, niektórzy żałobnicy dopiero ruszali spod kościoła. Żegnało go kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale nie sanacyjny wojewoda Michał Grażyński, który nie tylko ostentacyjnie wyjechał z miasta, ale jeszcze zakazał urzędnikom udziału w ostatniej drodze Korfantego.
Ci dwaj znali się i nienawidzili od blisko 20 lat, od trzeciego powstania śląskiego. Czasami trudno było uwierzyć, że walczyli wtedy po jednej stronie.
Po dwóch pierwszych powstaniach (1919 i 1920), które wybuchły spontanicznie i zgasły po kilku dniach, w nocy z 2 na 3 maja 1921 r. zaczęło się trzecie. I zaskoczyło Niemców. Bo tym razem zamiast zbieraniny źle uzbrojonych cywilów zobaczyli karne oddziały podzielone na trzy grupy wojsk. Powstańcy mieli pociągi i samochody pancerne, wywiad, szpitale polowe. Niemcy podejrzewali, że uzbrojenie i dowódców przysłała Warszawa, i dlatego mówili o powstaniu polskim. Uważali też, że wywołał je Korfanty.
Tymczasem był on przeciwnikiem walki i unikał jej tak długo, jak mógł, bo wierzył, że los Górnego Śląska rozstrzygnie się przy stole rokowań, a nie na polu bitwy. Korfanty, starszy o całe pokolenie od większości powstańców, był politykiem, nie żołnierzem.
W księgach parafialnych w kościele w Siemianowicach ksiądz zapisał go 23 kwietnia 1873 r. jako Alberta, co jest zdrobniałą formą niemieckiego imienia Adalbert. W domu, gdzie mówiło się śląską gwarą, nazywali go Wojtkiem albo Wojciechem, ale Polakiem zrobili go dopiero niemieccy nauczyciele w gimnazjum w Katowicach. - Tak długo zohydzali wszystko, co polskie, że w końcu postanowiłem dowiedzieć się czegoś o tych Polakach - opowiadał po latach.
Tuż przed maturą wyleciał ze szkoły za zorganizowanie polskiego koła samokształceniowego - czytali z kolegami Sienkiewicza. Na szczęście sprawę opisały gazety, a Józef Kościelski, Wielkopolanin i przewodniczący koła polskiego w Reichstagu, niemieckim parlamencie, postanowił pomóc młodemu Ślązakowi. Dzięki niemu Korfanty pod koniec 1895 r. przyjeżdża jako wolny słuchacz na politechnikę w Berlinie, zdaje maturę, a potem zaczyna studiować prawo, ekonomię i filozofię na wrocławskim uniwersytecie.
I zaczyna też politykować - na początek przystępuje do Zetu - Związku Młodzieży Polskiej "Zet", organizacji stworzonej przez działaczy Narodowej Demokracji, poznaje Romana Dmowskiego. W 1898 r. po raz pierwszy jest w Warszawie - przyjeżdża na odsłonięcie pomnika Mickiewicza. Po latach wspominał, że pokazywano go tam palcami jak jakieś dziwadło - że Polak, choć ze Śląska.
Wykorzystując znajomości wśród działaczy endecji, zaraz po ukończeniu studiów w 1901 r. zakłada w Katowicach gazetę "Górnoślązak". Pisze ostro i dosadnie, co się podoba - pismo rozchodzi się na pniu. Ale pruskie władze szybko umieszczają go na liście wichrzycieli i na początku 1902 r. sąd skazuje go na cztery miesiące więzienia za wzniecanie nienawiści narodowej.
Proces, tak jak wcześniej wyrzucenie z gimnazjum, tylko pomaga - Korfanty zyskuje sławę męczennika za polską sprawę i gdy 31 maja 1902 r. wychodzi z więzienia we Wronkach, przed bramą czeka tłum. Rok później zdobywa już mandat poselski do Reichstagu.
Dla wrocławskiego kardynała Georga Koppa Korfanty w Reichstagu to obraza boska. Nie dość, że bezczelny Polak wyśmiewa księży, to jeszcze zabiera mandat w okręgu zdominowanym dotąd przez katolicką partię Zentrum. Kopp pisze list pasterski przeciwko Korfantemu i każe go odczytać z ambon w całej diecezji - skutek jest taki, że popularność Korfantego wśród Polaków znów rośnie.
Gdy jednak na początku lipca 1903 r., chwilę po wygraniu wyborów do Reichstagu, chce się żenić, proboszcz parafii w Bytomiu, skąd pochodziła narzeczona, mówi mu: Albo przeprosisz za ataki na księży, albo ślubu nie będzie.
Korfanty domyśla się, że to robota kardynała Koppa, i jedzie do Krakowa. Tam kardynał Jan Puzyna początkowo nie zamierza dać zgody na ślub kościelny Ślązaka, ale w końcu się zgadza. Niech się żeni, będę miał o jednego wroga mniej - powiedział podobno Puzyna i w kościele św. Krzyża Korfanty wreszcie staje przed ołtarzem.
Czy w tym czasie spotkał już młodszego o 17 lat Grażyńskiego, który od 1901 r. uczęszcza do krakowskiego gimnazjum św. Anny?
Różniło ich bardzo wiele. Korfanty do polskości dochodził sam i na przekór niemieckiemu w większości otoczeniu. Urodzony we wsi pod Myślenicami Grażyński od dziecka miał kontakt z polską książką i polskimi nauczycielami. Podobnie jak Korfanty jeszcze w trakcie studiów (historia na UJ) zainteresował się polityką, ale poszedł nie za Dmowskim, lecz za Józefem Piłsudskim. I tak jak przyszły marszałek fascynował się walką zbrojną i kultywował pamięć o powstaniu styczniowym. Gdy przyjedzie na Górny Śląsk do powstania, obierze pseudonim "Borelowski", na pamiątkę po słynnym, poległym w 1863 r. pułkowniku Marcinie Borelowskim. o Pierwszej Kompanii Kadrowej ani do Legionów się nie załapał - zaraz po wybuchu wojny światowej zostaje wcielony do austriackiego wojska, ale z frontu wraca szybko z powodu rany brzucha. Gdy w listopadzie 1918 r. tworzy się polskie wojsko, Grażyński zgłasza się do krakowskiego dowództwa i w stopniu kapitana zostaje referentem oświatowym.
Ale mierzy znacznie wyżej. Na początku 1920 r. wywiad wysyła go na Spisz i Orawę, aby zachęcał miejscowych do głosowania w plebiscycie na Polskę. Gdy prawie całe sporne terytorium zwycięskie mocarstwa przyłączają do Czechosłowacji, rozgoryczony Grażyński dochodzi do wniosku, że o swoje trzeba walczyć zbrojnie, a nie w gabinetach dyplomatów.
Grażyńskiego "Borelowskiego" polski wywiad wysyła na Górny Śląsk. Ma pomagać Korfantemu.
Od początku 1920 r. Korfanty stoi na czele Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, namiastki polskiej władzy na spornym Górnym Śląsku. Siedzibę komisariat ma w zdominowanym przez Niemców Bytomiu, co oznacza dla tego "polskiego rządu" wiele niebezpieczeństw. Raz Korfanty zostaje zaatakowany przez demonstrantów i z kilkoma współpracownikami musi uciekać na dach biura, skąd ostrzeliwuje się, dopóki nie nadchodzi odsiecz.
Niemcy nazywają go die blonde Bestie i śpiewają o nim złośliwe piosenki. Swoi go uwielbiają. Wspaniale przemawia - w zależności od audytorium mówi literacką polszczyzną, wtrącając anegdoty i złośliwości, a kiedy trzeba, godo po śląsku.
Po jednym z wieców kobiety zarzucają mu na ramiona girlandy kwiatów, a w sali Neue Welt w Gliwicach noszą na rękach. Niewiele sobie robi z Niemców, którzy wyznaczają za jego głowę 4 mln marek - na wiece dalej jeździ odkrytym fordem i tylko czasami zmienia trasy przejazdu.
Po zakończeniu pierwszej wojny światowej w Warszawie byli politycy, którzy liczyli na to, że na Górnym Śląsku mocarstwa przyznają Polsce obszar sięgający Odry. Życzliwa temu była Francja, której zależało na osłabieniu Niemiec. Ale brytyjski premier David Lloyd George chciał zachować równowagę sił na kontynencie i w końcu postawił na swoim - o tym, komu przypadnie Górny Śląsk (i inne sporne terytoria), miały zdecydować plebiscyty mieszkańców.
Zadaniem Korfantego, którego po cichu finansowo i organizacyjne wspiera polski rząd, jest kierowanie agitacją wśród Górnoślązaków, aby jak najwięcej z nich głosowało za Polską.
Żeby nie dopuścić do zastraszania ludności, alianci nakazali Niemcom wycofanie administracji, wojska i policji z Górnego Śląska; porządku ma pilnować Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa złożona z przedstawicieli Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii. Komisarzom w poszczególnych miejscowościach podlega mieszana polsko-niemiecka policja oraz żołnierze przysłani przez Paryż, Rzym i Londyn.
Problem w tym, że jest ich za mało (tylko 20 tys., głównie Francuzów), żeby mogli zapanować nad dwumilionowym regionem. Na dodatek, choć siły rozjemcze miały być neutralne, to wikłały się w konflikty między polskimi i niemieckimi oddziałami samoobrony. Drugie powstanie śląskie zaczęło się od ostrzelania niemieckich demonstrantów w Katowicach przez żołnierzy francuskich strzegących własnej siedziby. W odpowiedzi rozjuszony tłum zlinczował polskiego lekarza zdążającego z pomocą rannym - nie dość, że Francuzi mu nie pomogli, to jeszcze nie zapobiegli wielogodzinnym zamieszkom.
Jeszcze goręcej było po plebiscycie, który odbył się 20 marca 1921 r. Przy prawie stuprocentowej frekwencji większość opowiedziała się za pozostawieniem Górnego Śląska w granicach Niemiec, ale każda strona interpretowała wyniki po swojemu. Niemcy żądali całego regionu, Polacy chcieli przynajmniej wschodniej, najbardziej uprzemysłowionej części. Gazety polskie i niemieckie miały swój udział w podsycaniu konfliktu: straszyły nowym powstaniem i wyolbrzymiały najdrobniejsze incydenty.
W tej sytuacji Korfanty stawia wszystko na jedną kartę. Widzi, że jeśli sam nie ogłosi powstania, to może wybuchnąć spontanicznie, tak jak poprzednie. I w nocy z 29 na 30 kwietnia 1921 r. w pałacyku niedaleko Lublińca spotyka się z Danielem Kęszyckim, konsulem reprezentującym polski rząd przy komisji międzysojuszniczej. Nad ranem zapada decyzja: trzeba walczyć. Byleby tylko znaleźć dobry pretekst.
Dostarcza go kilka warszawskich gazet, które 1 maja donoszą o spotkaniu niemieckich przemysłowców w hotelu Klemens przy ulicy Młyńskiej w Katowicach. Podobno ustalili oni, że zniszczą kopalnie i huty na terenie, który zostanie przyłączony do Polski.
Wiadomość brzmi wiarygodnie, bo miejsce rzekomej narady rzeczywiście często odwiedzali niemieccy aktywiści. Zgadzają się też nazwiska i nazwy firm. Korfanty, powołując się na te doniesienia, ogłasza powstanie.
Mało kto zwraca uwagę, że rzekomi uczestnicy narady w hotelu Klemensa wszystko dementują. Zresztą kto by czytał sprostowania - jest już 3 maja, a powstańcy od kilku godzin są w drodze na pozycje.
Niemcy dali się zaskoczyć, bo uznali, że chodzi tylko o manifestacje z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja. Zanim z głębi Rzeszy przyjadą niemieckie bojówki (regularnych wojsk żadna ze stron nie odważy się przysłać z obawy przed wybuchem wojny), w rękach powstańców są już tereny aż po Odrę. Wyjątkiem są miejscowości, w których stacjonują alianckie wojska - te powstańcy tylko blokują.
Korfanty dowodzi ze swojej kwatery w Szopienicach, kilka kilometrów od centrum Katowic.
W ostatnich dniach maja Niemcy odzyskują stracony teren, a pozycja Korfantego słabnie; od początku zresztą traktował on powstanie jako demonstrację mającą skłonić mocarstwa do uwzględnienia polskich postulatów. Ale rozgrzani początkowym powodzeniem powstańcy nie chcą wracać do domu. Wzdłuż Odry i pod Górą św. Anny czeka na rozkazy od 30 do nawet 50 tys. ludzi.
Tymczasem Grażyński, który przyjechał na Śląsk kilka miesięcy wcześniej, zdążył już wyrobić sobie na tyle silną pozycję, że postanawia rzucić wyzwanie Korfantemu. Z Bielszowic, gdzie stacjonuje, wysyła do Szopienic Karola Grzesika, człowieka, który jest jego marionetką. Grzesik prosi Korfantego, by ogłosił go wodzem powstania. Ten odpowiada wymijająco ("Czy pan, kapitanie, sobie poradzi?"), Grzesik uważa, to za zgodę i ogłasza się wodzem. Wtedy Korfanty każe go aresztować i kilka dni później Grzesik, Grażyński i kilku innych zamieszanych w sprawę staje przed sądem polowym za bunt.
Na polecenie Warszawy powstanie się kończy, a sprawie w sądzie zostaje ukręcony łeb, ale i tak tego upokorzenia Grażyński Korfantemu już nigdy nie daruje.
Rok po trzecim powstaniu Polska otrzymuje od mocarstw przemysłową część Górnego Śląska, a 18 czerwca 1922 r., dwa dni przed wkroczeniem do Katowic wojska polskiego, zdominowany przez chadeków i endeków Sejm proponuje Korfantego na premiera.
Nic jednak z tego nie wyjdzie, bo naczelnik państwa Józef Piłsudski nie zamierza się zgodzić na rząd prawicy. Nie podpisuje nominacji Korfantego i grozi dymisją, w razie gdyby prawica nie zrezygnowała z forsowania tego kandydata. W tej sytuacji niedawny wódz śląskiego powstania zadowala się mandatem posła - odrzuca propozycję bycia wojewodą, to za mało jak na jego aspiracje.
Z Piłsudskim poróżnił się już przy ich pierwszym spotkaniu w listopadzie 1918 r. - podobno poszło o to, że Korfanty oponował przeciwko wyznaczeniu na premiera Jędrzeja Moraczewskiego, bo sam miał ochotę na to stanowisko.
Ale ważniejsze chyba okazały się różnice charakterów. Pochodzący z Kresów Wschodnich Piłsudski nie potrafił znaleźć wspólnego języka z wychowanym na Zachodzie Korfantym. Chodzący w glorii polityka, który Górny Śląsk przywrócił macierzy, rychło miał słono zapłacić za to, że skłócił się z najpotężniejszym człowiekiem w Polsce.
Podczas przewrotu majowego Korfanty stanął po stronie rządu i chciał nawet wysyłać mu na pomoc przeciwko Piłsudskiemu śląskie pułki i policję. Nic z tego nie wyszło, ale takich rzeczy Marszałek nie zapominał.
Wkrótce zwycięski Piłsudski przysyła do Katowic nowego wojewodę. To Michał Grażyński, który z miejsca otacza się ludźmi, którzy podczas powstania stanęli po jego stronie. Karol Grzesik zostaje prezydentem Chorzowa i marszałkiem Sejmu Śląskiego, a Grażyński w 10. rocznicę trzeciego powstania pisze książkę "Walka o Śląsk" - w tej wersji to on jest na pierwszym planie.
Zirytowany Korfanty odpowiada serią artykułów w wydawanej przez siebie "Polonii" i stara się wersję rywala zdewaluować. Sanacja wytyka mu, że brał pieniądze od Związku Niemieckich Przemysłowców i dopuścił się matactw przy płaceniu podatków.
Dopóki chroni go immunitet poselski, może sobie z tego nic nie robić, ale 26 września 1930 r. prezydent Ignacy Mościcki rozwiązuje Sejm Śląski i jeszcze tego samego wieczoru pod willę Korfantego przy ulicy Powstańców w Katowicach przyjeżdża policja. Wiozą go do twierdzy w Brześciu, a "Polska Zachodnia", gazeta sanacji na Śląsku, na pierwszej stronie ogłasza: Pan Korfanty wreszcie pod kluczem.
Zarzuty wyglądają absurdalnie: Korfanty miał narazić Bank Śląski na stratę 20 tys. zł i fałszować weksle. Ale władzy nie zależy na zachowaniu nawet pozorów praworządności. - Nie potwierdzą się te, to znajdziemy sto innych zarzutów - mówi Korfantemu prokurator.
W Brześciu, gdzie marszałek Piłsudski kazał wsadzić wielu polityków opozycji, siedzi w jednej celi m.in. z socjalistą Hermanem Liebermanem. Sam nigdy nie mówił o tym, co przeżył, ale rodzina zapamiętała, że gdy po dwóch miesiącach został wypuszczony, stracił na wadze 25 kg. Nie miał do czynienia z osławionym pułkownikiem Wacławem Kostkiem-Biernackim, komendantem twierdzy. Współwięźniowie, m.in. Wincenty Witos i Karol Popiel, opowiadali, że nad Korfantym znęcał się kapitan Kazimierz Kaciukiewicz. Któregoś razu bił go po głowie i wykrzykiwał, że to nie on, ale Piłsudski będzie rządzić w Polsce.
I znowu, jak ćwierć wieku wcześniej więzienie we Wronkach, pobyt za kratami pomógł jego reputacji. W wyborach 1930 r. kandyduje do Sejmu, Senatu oraz Sejmu Śląskiego (na co pozwalała ordynacja) i odnosi potrójne zwycięstwo. Znów chroni go immunitet poselski i władze postanawiają go wypuścić. Nie będzie też oskarżonym podczas tzw. procesu brzeskiego.
Przez pięć lat miał spokój, ale gdy na początku kwietnia 1935 r. Sejm Śląski został rozwiązany, prokuratura wystąpiła z nowymi zarzutami: Korfanty miał oszukać Górnośląski Związek Przemysłowców na 19,5 tys. zł.
Tym razem nie czeka na policję. Uprzedzony o jej zamiarach 6 kwietnia jedzie z synem do Cieszyna, gdzie przekracza granicę polsko-czechosłowacką. Przez chwilę łudzi się, że po śmierci Piłsudskiego w maju 1935 r. władza pozwoli mu wrócić, ale to próżne nadzieje. Nawet gdy pozostawiony w Polsce najmłodszy syn Witold ciężko zachorował (a potem zmarł), Korfanty został uprzedzony, że będzie zatrzymany, jak tylko przekroczy granicę.
Po wkroczeniu Niemców do Pragi w marcu 1939 r. chroni się w ambasadzie Francji, a potem pod fałszywym nazwiskiem jedzie do Paryża samochodem jednego z dyplomatów. Idzie do polskiego konsulatu, ale rezygnuje ze starań o paszport, bo widzi, że konsulem jest oficer, którego spotkał w Brześciu. Z dokumentami na nazwisko Alberta Martina, obywatela Francji, leci do Kopenhagi, gdzie wsiada na statek do Gdyni. Tam czeka rodzina i garstka najbliższych przyjaciół.
Do Katowic przyjeżdża nocą. Idzie do prokuratury, mówi, że w obliczu zbliżającej się wojny nie mogło go zabraknąć w kraju, że dawne spory muszą odejść w niepamięć. Władze mają inne zdanie - z poleceniem zatrzymania Korfantego dzwoni do Katowic minister sprawiedliwości. 29 kwietnia 1939 r., nazajutrz po przyjeździe do Katowic, zostaje zabrany do Warszawy, o czym jako pierwsza informuje niemiecka radiostacja w Gliwicach.
Kierowane do premiera Felicjana Sławoja-Składkowskiego apele o uwolnienie Korfantego pozostają bez odpowiedzi. Z warszawskiego więzienia przy Pawiej Korfanty już nie wychodzi o własnych siłach - 20 lipca ciężko chorego polityka karetka przewozi do szpitala św. Józefa przy Hożej.
Gdy lekarze orzekają, że Korfanty w każdej chwili może umrzeć, sędzia śledczy Jan Demant podpisuje nakaz zwolnienia. Operujący go doktor Bolesław Szarecki rozpoznaje poważne uszkodzenie wątroby; ulica spekuluje, że to od oparów arszeniku, którymi rzekomo ktoś nasączył ściany jego celi.
Na ratunek jest już za późno. - No i widzi pan, jak mi Polska zapłaciła - zapamiętał ostatnie słowa Korfantego pisarz Juliusz Żuławski.
Umiera 17 sierpnia 1939 r. Trzy dni później żegnają go Katowice. Za trumną idą dziesiątki tysięcy ludzi, ale nie Grażyński.
2 września, gdy Wehrmacht podchodzi pod Katowice, wojewoda Grażyński wyjeżdża do Warszawy, a stamtąd przez Kuty do Rumunii i Francji. W czerwcu 1940 r. po klęsce Francji dociera do Londynu, gdzie obwinia premiera i naczelnego wodza generała Władysława Sikorskiego o to, że tak niewielu Polakom udało przedostać się do Wielkiej Brytanii. Wkrótce potem Grażyński wraz z innymi sanacyjnymi działaczami trafia do stworzonego na polecenie Sikorskiego obozu karnego na szkockiej wyspie Bute, znanej wśród Polaków jako Wyspa Węży - były wojewoda opuści ją po trzech latach.
Do Polski już nie wróci i wiele lat przebieduje w Anglii, zmagając się z chorobą Parkinsona. 10 grudnia 1965 r. w Londynie, nie zauważył nadjeżdżającej ciężarówki i zginął pod jej kołami.
Byłby może zadowolony, gdyby mógł zobaczyć stojący przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach pomnik Piłsudskiego, który zamówił w czasach, gdy był wojewodą, ale nie doczekał się jego wykonania. Z drugiej strony urzędu na postumencie stoi Korfanty. Na pomnik Grażyńskiego zabrakło miejsca.
Źródło: http://wyborcza.pl/alehistoria/1,132520,13847202,Wrog_Korfanty.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.03.27 16:10 SoleWanderer Ziemowit Szczerek - Licheń, czyli ja

Szedłem na Golgotę. Myślę, że wszyscy tam powinni pójść. Wcale nie szydzę. Tutaj nie ma co szydzić, do Lichenia trzeba przyjechać Polskę zrozumieć.
Pojechałem znów do Lichenia. Jechałem pomiędzy nieczynnymi straganami z rurkami z kremem i świętymi medalikami. Zaparkowałem na wielkim pustym parkingu strzeżonym przez pokraczne gipsowe anioły.
Kawę kupiłem w sklepie, w którym sprzedawali też figury świętych, Jezusów i Maryj. Jezusy i Maryje miały smutne oczy i ceny przyczepione do szyj: wyglądały jak niewolnicy na targu. A potem wyszedłem, stanąłem przed katedrą i z kawą parzącą mi dłoń po prostu się gapiłem. Cielę na malowane wrota, właśnie tak. Nie mogłem oderwać wzroku od tego barbarzyńskiego ogromu i blaszanego blasku złoconych kopuł. Bo niby Kościół polski to Kościół łaciński, niby Polska należy do starej i wyrafinowanej cywilizacji Zachodu, cywilizacji umiaru i subtelności, ale jednak jak przychodzi co do czego, to nikt tak naprawdę w tę subtelność nie wierzy. Każdy wie, że ogrom i błysk sprawdzają się najlepiej.
W tle piały wiejskie koguty. Stałem u stóp katedry i patrzyłem na gigantyczne figury nad wejściem: Matka Boska miała nieco zapadniętą twarz, ale za to biła z niej taka moc, że przyginała do ziemi świętych Pańskich po obu jej stronach. Piastowski orzeł na wieżycy wyglądał jak ukrzyżowany. W środku ciekło od złota, biło po oczach od blasku, kiczu, pokracznych, ale pompatycznych malowideł.
Anioły ze skrzydłami wymodelowanymi w kształt topora wyglądały jak armia pięknych elfów-klonów, która bez mrugnięcia okiem zimną stopą zadepcze wszystko, co złe, paskudne, mordorskie. I brzydkie - ale taką zwykłą, niebłyszczącą brzydotą. Rzędy krzeseł miały oparcia rzeźbione w husarskie skrzydła i jeśli wierni w nich siądą, wyglądają jak husarskie zastępy.
Z trzeci albo czwarty raz tu wracam, obsesyjnie.
Bazylika wznosi się jak niebiańskie UFO przybywające do Polski prosto z raju typu "na bogato", który kusi złotymi zegarkami, najnowszymi modelami BMW z wystawy na pierwszym poziomie Rajskiej Galerii Handlowej, klejnotami Blyskovski i ogólnie luksusem. Nieba wyglądają jak wiekuiste spa w prestiżowej lokalizacji wykupionej za łapówkę od Niebiańskiego Parku Narodowego, ze skubaniem złuszczonej ziemskiej powłoki przez złote rybki. Nie zwykłego, obywatelskiego, republikańskiego nieba, gdzie wszyscy zażywają wiekuistości skromnie, poczciwie, w tych białych prześcieradłach i na bosaka, tylko takiego nieba, w którym wszyscy są oligarchami, bogaczami, karmazynami, królewiętami, magnaterią, a co najmniej właścicielami sieci solariów.
UFO wznosi się swą złotą kopułą pomiędzy tymi domami i dachami o kształtach od Sasa do Lasa, gromadzą się wokół tej kopuły te wszystkie szyldy krzyczące na różowo, żółto i czerwono, że naprawa tłumików i nowe opony, że lody na kredyt i kredyty na lody. A wokół snuje się pysznie nowy polski asfalt położony za unijne, czarny i tłusty jak świeży makowiec. Asfalt, który nie zdążył jeszcze popękać, powybrzuszać się i rozleźć. Choć zdąży, nie bójcie się.
Każdy, kto obserwuje polski chaos, wie dobrze, że w tym szaleństwie jest metoda. Że ten chaos jest sobie wewnętrznie pokrewny. Że kręci się, owszem, wokół czarnej dziury w swoim środku, ale tylko czeka, żeby wydać z siebie coś arcypolskiego.
I wydał Licheń. Nie wyobrażam sobie tej katedry, dajmy na to, w Berlinie, Budapeszcie czy choćby Pradze, ale za to spokojnie mogłaby stać na przykład w gruzińskim Batumi czy macedońskim Skopje, miastach o wiele zresztą ciekawszych od Berlina, Budapesztu czy Pragi, bo, podobnie jak Polska, łączących w sobie największe możliwe aspiracje i wizje z barbarzyńskością, nieumiarkowaniem i koślawością.
Ten barbarzyński chaos to polska forma, której nie dostrzegamy, bo ją wypieramy. Bo się jej wstydzimy, bo chcielibyśmy być inni. Chcemy być Zachodem, ale nie tym rzeczywistym, który nas zresztą zdradził po raz kolejny.
Bo Polska się zbuntowała przeciw Zachodowi. Bo okazał się on czymś innym, niż miał być. Złote, błyszczące neony okazały się zwyczajnymi reklamami Rossmanna i Lidla. Miała być kraina bogactwa, a okazała się krainą lewactwa. Miały być dupy z rozkładówek "Playboya" w szybkich furach, a są połajanki feministek, że słowo "dupa" uwłacza kobiecie, i ochrzan od Zielonych, że szybkie fury zatruwają atmosferę.
Nie wspominając o tym, że "Playboy" skończył z nagimi fotkami.
My tu sobie, Polacy, lepszy Zachód u siebie zrobimy, poczekajcie. Zrobimy to samo co zawsze: weźmiemy od was tylko to, co chcemy, a nie to, czym nas karmicie. Zjemy wasze mięso, zostawimy sałatkę. I poustawiamy to, co od was weźmiemy, tak by to nam, a nie wam się podobało. Najlepiej na kupie, żeby było duże. Weźmiemy sobie, po pańsku, od was fundusze unijne, jaki taki know-how technologiczny, niemieckie samochody, francuskie sery, szwedzkie meble, przysypiemy to wszystko z wierzchu republikańską fikcją, żeby nie było, że my zbyt duże chamy, że my bez majtek po ulicy chodzimy, bo i u nas republika, ba, Rzeczpospolita - a potem powiemy Zachodowi: dałeś, frajerze, to teraz się zbieraj.
Ogniska już dogasa blask. Nikt cię tu nie lubi. Zostaw zabawki.
Szedłem na Golgotę. Myślę, że wszyscy tam powinni pójść. Wcale nie szydzę. Andrzej Stasiuk pisał, że przyjechał do Lichenia szydzić i że szybko mu przeszło - i miał rację: tutaj nie ma co szydzić, tu trzeba przyjechać Polskę zrozumieć. Nie żeby od razu się modlić, ale żeby zobaczyć to, co tak długo jako "prawdziwi Europejczycy" wypychaliśmy ze swojej podświadomości. Żeby zobaczyć, kim jesteśmy.
Golgota licheńska jest dla polskiej formy tym, co estetyka D~a de los Muertos dla Meksyku czy kolorowo malowane Matki Boskie w całej Ameryce Południowej. Albo czym są miejskie legendy w Stanach czy wystrój czeskich piwnych gospód. To odbicie ludowej duszy, coś, co wychodzi z trzewi polskiego narodu. To i - na przykład - disco polo. Sen, który sami o sobie śnimy.
Do Lichenia jeżdżę po to, by się zachwycać, ale również po to, żeby się pośmiać. Bo to zdrowo śmiać się z samego siebie, a ja wiem, że Licheń to również ja.
A zresztą jak, powiedzcie, przejść obojętnie obok Jaskini Zdrady, obok Groty Objawienia, w której anioł ofiarowuje Jezusowi kielich, a razem z tym kielichem nagą żarówkę, która rozświetla się wtedy, gdy wierny włączy w grocie światło takim samym włącznikiem, jakim włącza światło w łazience. Albo obok betonu udającego marmur, z tymi wszystkimi błękitnymi i czerwonymi żyłkami namalowanymi cienkim pędzelkiem. Albo obok Kaplicy Przebłagania za Picie i Palenie, gdzie wisi biczowany Chrystus, a biczujący go łotrzy mają złe twarze: trochę diabłów z jasełek, a trochę z wyobrażeń o "końcu cywilizacji białego człowieka", bo jeden ma paskudną, żółtą twarz monstro-Tatara, a drugi - brązową, zakutaną w arabski zawój.
To naprawdę trzeba zobaczyć. Na przykład smutnego świętego Piotra, obok którego umieszczono hańbiącą tablicę z napisem "Trzy razy zaparłem się mojego mistrza". I koguta, który w tej historii zapiał trzy razy, a teraz ochrzania z góry na dół biednego Piotra jak psa. Anielicę z fryzurą pani Joli z poczty albo Grotę Zaśnięcia Matki Bożej z tabliczką "Wychodząc z groty, zgaś światło".
No jasne, robię sobie z tego jaja, bo niby czemu mam nie robić, najdalszy jednak jestem od pogardy. Gardzić Licheniem to trochę tak, jak brylować w wielkim mieście i wstydzić się swoich krewnych z jakiejś zapadłej wsi, że naniosą błota do salonu. To jak ukrywać przed światem jakąś część osobowości. Tak, tak: śmialiśmy się, że się boimy, my, Polacy, szafy otwierać, bo wypadną z nich trupy, Jedwabne. Ale z drugiej strony polskiego kija patrząc, nie byliśmy również gotowi przyznać, że Licheń to również my. Sacro polo, disco polo: tak, to my.
Owszem, nie ma co idealizować "sielskiej prostackości", ale próby zaorania tej estetyki, wyszydzenia do cna, przypominają próbę schowania przed wytwornymi gośćmi naszej rodziny ze wsi o grubych manierach. Bo goście wcześniej czy później wyjdą, a z rodziną nadal musimy żyć. I warto ustalić z nią jakiś modus vivendi. Choćby ze względu na własne bezpieczeństwo.
Bo kiedyś w końcu nas ta rodzina pobije i wrzuci do piwnicy. Oh, wait ...
Tak zwana przez prawicę Polska lewacka nie czuje się częścią Lichenia, mówi: "Licheń to nie my", odcina się od barbarzyńskości, ale państwo przez nią stworzone, owszem, jest i było barbarzyńskie.
Wystarczy na nie popatrzeć, na wygenerowaną przez nie przestrzeń publiczną, ale nie tylko. Polska SLD była barbarzyńską pseudolewicą, strojącą się w demokratyczne szatki, bo "tak wypada", bo inaczej sami zostalibyśmy na świecie, a Polska PO - barbarzyńskim centrum, po lakierze europeizującą się krainą, która za unijne pieniądze budowała drogi i stadiony, ale nie miała energii, siły ani potrzeby stworzyć porządnie funkcjonującej, dbającej o obywateli republiki z republikańskimi zasadami, obyczajami i budzącymi szacunek instytucjami.
Polskę PO można porównać do krainy Gallo-Rzymian sparodiowanych w "Asterixie": przyjmujących kulturę z Rzymu i nieumiejętnie przebudowujących swoje galijskie chaty tak, żeby przypominały rzymskie wille. Można było stworzyć własną jakość, w Polsce przecież jest gdzie sięgać, Polska to nie tylko Licheń - ale zaniedbano to. Elity się europeizowały, reszta kraju tkwiła w europejskim czyśćcu, w międzyświecie: niby geograficznie Europa, ale jednak nie ta właściwa. I w końcu ten międzyświat się zbuntował.
I w poszukiwaniu symboli buntu sięgnął tam, gdzie mu było intuicyjnie najbliżej: do Lichenia właśnie.
"Lewa strona" Licheniem gardzi, ale nie jest w stanie wyrzucić go z polskości, bo trudno o coś bardziej polskiego niż ludowa religijność, sama więc się z tej polskości usuwa. W czym mocno pomaga jej hejterska retoryka prawicy. Ale tutaj wszyscy napotykają pewien problem: z polskości za bardzo nie ma gdzie odejść. Do Europy? Ledwo zipie, zresztą tożsamości europejskiej nie ma. Na grunt jakiejś ideologii jako tożsamości? A niby jakiej? "Lewa strona" trwa więc w dziwnym zawieszeniu, w niedotożsamości, obrażając się na polskość i do niej wracając, jak do rodziny, bijącej i agresywnej, bo opętanej przez rodzinnych tyranów i dewotów. Krzyczących, że albo się lewacy dostosują, albo niech spieprzają.
Gdzie chcą. Na Madagaskar na przykład.
Zawsze znajdą się tacy, których trzeba wyzuć z polskości, choć są polskimi obywatelami, i których trzeba "wypchnąć z kluczowych sektorów", w których są "nadreprezentowani". A dalej ten sam nudny schemat: wypychanie, przejmowanie, rzucanie farbą w witryny sklepów, dryfowanie władzy na prawo, w stronę skrajnej prawicy, rozmontowywanie demokracji i wprowadzanie systemu wodzowskiego. Przeżyjmy to jeszcze raz. I nikt się nawet nie zorientował, że rzeczywistość już dawno przerosła sam Licheń, który rozbudowuje się za pieniądze z Unii i wiesza w swoich piwnicach obrazy wychwalające dzień wstąpienia do Unii Europejskiej.
Ale nie tylko polska "lewa strona" jest daleka od akceptacji polskiego państwa. "Prawa strona" również jest daleka od przyjęcia go takim, jakie jest.
To "kochaj, kurwa, ojczyznę, bo ci wyjebie" jest tragiczne i groteskowe, bo wygląda jak zmuszanie się do seksu na siłę, z zaciśniętymi zębami. Ten odruch odrzucenia tego, co krytyczne, świadczy o tym, że ta "miłość" to ropiejąca rana. Nienawiść do "Polski w ruinie", do tej beznadziejnej "postkomunistycznej" rzeczywistości, to dziecinna tęsknota do Polski wyobrażonej, nieistniejącej, zamieszkiwanej przez duchy "żołnierzy wyklętych" i zastępy polskich bohaterów. To wszystko ma przykryć beznadziejną codzienność. Codzienność kondominium.
Sam Jarosław Kaczyński jest tego najlepszym przykładem. Urodzony już po wojnie, ale wychowany z głową wsadzoną w to międzywojnie jak w doniczkę, rósł w atmosferze, która była jakimś rozpaczliwym snem o międzywojniu, podczas gdy w realu trwał przaśny PRL. Kaczyński rósł więc w schizofrenii i to ona go ukształtowała. Polska Kaczyńskiego nie istnieje i nigdy nie istniała, bo takie wyidealizowane międzywojnie to bajka. Kaczyńskiego wychowały duchy i demony i teraz ku takiej Polsce duchów, takiej, która nigdy nie zaistniała, prowadzi wyznawców, uczyniwszy z tej Polski religię.
A Polacy za nim idą, bo poza, którą Kaczyński przyjmuje - poza przedwojennego inteligenta, z tym swoim językiem z innej epoki i z głową w innej epoce - ich przekonuje.
Bo oto wiedzie ich pół duch, pół człowiek, przedstawiciel innej Polski, który być może nie wie, ile kosztują ogórki w warzywniaku na rogu, a za zakupy płaci świeżą dwusetką, ale to tym lepiej, bo on tej skurwionej ziemi nie dotyka. Bo on wyprowadzi naród z Polski - domu niewoli, szarzyzny, beznadziei i postkomuny - do innej Polski, tej, w której jego samego dusza tkwi. Do Polski Obiecanej.
Tak, to jest czysty Licheń. To jest tworzenie licheńskiej Polski. Kiczowatej i tandetnej jak licheńska Golgota, ale będącej czymś w rodzaju realizacji polskiego najpierwotniejszego odruchu.
Licheń to dziecinne polskie marzenie, Polska malowana, piękna jak międzywojenny oficer, wyidealizowana jak Jezus na świętym obrazku. Polska niepodległa, mityczna. Ale też barbarzyńska. Kiczowata, sprowadzona do parad, do demonstracji siły, do chwalenia się, co to nie ona. Głupawa, dziecinna, barbarzyńska, niedojrzała. Nie, nie wolno nią gardzić, bo to my, to nasza podświadomość.
Ale trzeba było być odpowiedzialnym, to polskie rozkapryszone dziecko wrzeszczące "ja chcę!", to dziecinne, rozkapryszone tupanie nogami trzymać na wodzy i nie pozwolić mu wygrać z rozsądkiem.
Nie zrobiliśmy tego. Nie powstrzymaliśmy naszego wewnętrznego bachora. Ot, bezstresowe wychowanie. I teraz możemy tylko patrzeć, jak rozrabia. Jak gloryfikowany jest ten ulotniusieńki momencik, w którym choć przez parę chwil pokazaliśmy światu pięść, gdy choć przez chwilę mogliśmy się pomościć w regionie. Zabrać sobie Wileńszczyznę - bo tak! Zaolzie - bo możemy! Domagać się kolonii - bo inni też mają, i choć był to czyściuteńki festiwal polskiego zakompleksienia, to dla polskiej ślepej niedojrzałości był to festiwal narodowej dumy. Moment haju, do którego wracamy jak narkoman.
No, ale taka jest ta Polska. I co z nią zrobić? Wyprzeć? Znienawidzić? Reformować? Kształcić? Pogłaskać? Uspokoić? Jak?
Kaczyński zresztą też się do tej gry Licheniem musiał przygotować: odrzucić niechęć do "niskiego", do "dziadów", którym kazał "spieprzać" jego brat. Do niskiej formy, knajactwa, którego ponoć nie cierpi.
Musiał iść do barbarzyńców po pomoc, jak niektórzy średniowieczni władcy: do Hunów, Awarów, Madziarów, Pieczyngów. Musiał ukorzyć się przed jednym z barbarzyńskich wodzów - księdzem Rydzykiem, publicznie go wychwalać. To musiało boleć, ale było ceną, którą - jak uznał - warto było zapłacić.
I zapłacił. Zbarbaryzował się, choć czasem próbuje jeszcze desperacko wrócić do języka jako tako inteligenckiego dyskursu, choć wychodzi mu to niemrawo. Bardziej przypomina szlachciurę na sejmiku: tu rzuci jakąś łacińską sentencję, tam wyświechtaną mądrość, a na końcu i tak wychodzi mu nienawistne szczucie.
Ale o tyle było mu łatwiej, że bez problemu mógł przyjąć barbarzyńską emocjonalną niedojrzałość. Bo sam jest niedojrzały, z tą swoją gówniarską mściwością, szukaniem problemów u innych, a nie w sobie. Tak, Kaczyński ma emocjonalność rozpieszczonego bachora.
Ta niedojrzałość zresztą jest dramatem również dla samego Kaczyńskiego, bo - najpewniej - wcale nie chciał być nigdy ludowym trybunem. Chciał przemawiać do inteligenckiego centrum, tam też, myślę, kierowane od zawsze były jego diagnozy. Ale centrum nie chciało ich słuchać, ze względu na tę niedojrzałość właśnie, bo Kaczyński nigdy nie potrafił ubrać swoich intencji w cywilizowaną, dojrzałą formę i zawsze ze swoim przekazem trafiał nie tam, gdzie chciał. Był jak ambitny, alternatywny zespół, którego nie doceniali krytycy, lubiły natomiast programy discopolowe. I w końcu machnął ręką na krytyków i dał się temu disco polo ponieść. Ale Jarek, jego wyznawcy i jego polityko polo to również nie "oni" - to my sami. My i nasza niedojrzałość.
Zastanawiałem się, patrząc na św. Piotra wystawionego na wieczne upokorzenie w licheńskiej Golgocie, ilu psychoterapeutów głosowało na Kaczyńskiego. Przecież Kaczyński to jest obrazkowy przykład toksycznej, niezdrowej, niszczycielskiej osobowości. Patrzyłem na licheński pręgierz i nie miałem wątpliwości, że tu chodzi o nowe średniowiecze. Wałęsa w dybach, na miejskim, błotnistym gumnie, wszyscy z "listy Wildsteina", Jaruzelski, wszyscy, którzy "kolaborowali", którzy są "nie nasi": Michnik, Lis... i dalej, bo to idzie przecież dalej, tylko to już było dla Jarosława nie do przełknięcia. Bo przecież dalej jest "Poznaj Żyda" Bubla, dalej jest ONR, dalej są Bosak i Winnicki.
Więc, owszem, niedojrzałość Kaczyńskiego zbiegła się w pewnym punkcie z niedojrzałością emocjonalną tej Polski "licheńskiej", radiomaryjnej, częstochowskiej - Polski ludowego katolicyzmu. I nie do końca wiadomo, jaką wobec tego przyjąć postawę.
"Śmieszkować" za bardzo nie można, bo Polska "licheńska" nie lubi, jak się z niej śmieją. Było to dobrze widać, gdy podczas protestów pod Pałacem Prezydenckim, w okresie hasła "gdzie jest krzyż", "krzyżowcy" starli się ze "śmieszkowcami":
  • Czemu wy się z nas śmiejecie?! - nie mogli pojąć oburzeni "krzyżowcy".
  • A czemu wy nie możecie po prostu śmiać się z nas? - nie mogli pojąć "śmieszkowcy".
I tu trafiali w sedno. Tak, Polska "licheńska" nie ma dystansu - i trudno się dziwić, bo Polska "miastowa", Polska "inteligencka", która coś za szybko i ochoczo wskoczyła w buty Polski "pańskiej", choć sama jest przecież w znakomitej większości ludowej proweniencji, zazwyczaj tą ludowością gardziła. Wszyscy to wiemy aż za dobrze. "Ale wiocha", "ty wieśniaku", "wy wsiury", "wy chamy" - to wszystko to mocno żałosny syndrom polskiego emigranta, który po dwóch tygodniach pobytu na Zachodzie gardzi Polaczkami.
Ale jak ułożyć modus vivendi? Nie śmiać się z siebie?
Trudno ot tak, po prostu, podchodzić z czułością: "Chodź, Jarek. Zjedz snickersa. Powiedz, gdzie cię boli. Pokaż, pomożemy" - bo podniesie się wrzask zarzutów o protekcjonalność. Ale inaczej chyba nie można.
Nie, nie można tą Polską "licheńską", kształtującą dziś znów polską mentalność, gardzić. Ale trzeba mówić wprost, że jest niedojrzała. Że nie dorosła do delikatnego mechanizmu rządzenia państwem. O poziomie najważniejszych prawicowych mediów, których bezkrytyczna postawa wobec władzy i poziom ataków na opozycję, bez najmniejszej próby analizy czy zrozumienia jej postawy, przypomina często poziom licealnych gazetek.
Ale trzeba również mówić o niedojrzałości i barbarzyństwie tej części mediów nieprawicowych, które - w strachu przed polskim barbarzyństwem - całą prawicę stroiło w te barbarzyńskie szatki: nie udało się na przykład w sposób cywilizowany porozumieć w sprawie uczczenia pamięci Lecha Kaczyńskiego, to czczona jest ona w sposób niecywilizowany, przesadny, pompatyczny: najpierw wepchnięto go na Wawel, a teraz, najprawdopodobniej, postawi się mu pomnik na Krakowskim Przedmieściu, wdzierając się, podobnie jak to było z Jezusem Świebodzińskim, na chama w publiczną przestrzeń.
Trzeba mówić o dziecinnym triumfalizmie, hejterstwie i groteskowości prawicowych publicystów obarczających "lewaków" winą nawet za, a co tam, polski antysemityzm, nazywających wolnością słowa prawo do obrażania inaczej myślących. O sprostaczeniu haseł, przy których maszerują zwolennicy prawicy, tego "jebania tych" i "wieszania tamtych". O tępej jednostronności prawicowych polityków, którzy nie widzieli "festiwali nienawiści" wobec "Komoruskich" i "POpaprańców", ale widzą je teraz.
Ta "obrona suwerenności" i "wychodzenie z Rurytanii" odbywa się za pomocą uruchamiania najniższych instynktów i prostaczenia państwowych mechanizmów. Wpędzania państwa w toksyczny związek z polskością: nieprzepracowaną, rozemocjonowaną, terroryzującą, bijącą. Z polskością w podkoszulce żonobijce, cierpiącą na kompleks większości i niższości jednocześnie, więc ryczącą z wściekłości z powodu każdej krytyki i co chwila próbującą udowodnić światu co to nie ona, ryczącą Błaszczakiem do Niemców, że mordercy i naziści, i Macierewiczem do Amerykanów, że demokrację mają od niedawna, więc niech się nie rzucają. Tak, nazizm powstał w Niemczech, ale nazizm to nie narodowość, tylko, warto przypomnieć, pewien sposób myślenia. Tak, państwo amerykańskie istnieje od niedawna, ale składa się na nie doświadczenie o wiele starsze, europejskie, które doprowadziło do powstania efektywnie działającej demokracji, której zagrozić może tylko podobny prostacki populizm, który w Polsce właśnie doszedł do władzy.
Bo nie ma niczego wstydliwego w akceptacji tego, że jesteśmy europejską prowincją.
To nie nasza wina, tak po prostu ułożyła się historia, i jeśli chcemy wyjść z tego ustawienia, musimy się przyłączyć do istniejącego centrum, a jest nim centrum zachodnie, ale musimy też wnosić do niego własną wartość, coś polskiego, unikalnego i - przede wszystkim - atrakcyjnego. Tak, żeby Europa samej siebie bez nas nie potrafiła sobie wyobrazić. Nie stawać się problemem dla Europy, jak teraz, ale nie przyjmować też pozycji kserokopiarki, jak za czasów PO. Tworzyć u siebie coś własnego, wartościowego, i dawać to Europie.
I nie mieć złudzeń, że czymś takim będzie konserwatywna rewolucja w rosyjskim stylu, bo Zachód, w przeciwieństwie do Polski, rozumie, że nie jest to żadna wartość, tylko czystej wody barbarzyństwo. Ale innej drogi niż Europa nie mamy, bo za każdym razem, gdy od Europy się odwracaliśmy, generowane u nas, na miejscu (albo jeszcze dalej na wschodzie), standardy kulturowe i cywilizacyjne, niestety, nie umywały się do tych zachodnich. Bo jeśli chcemy zobaczyć, czym jest Polska bez Zachodu, wystarczy zobaczyć Licheń. Albo okolicę Jezusa Świebodzińskiego. Wystarczy pójść na marsz narodowców i głośno powiedzieć, że jest się z innej opcji. A potem, jeśli się przeżyje, wyciągnąć wnioski.
Obawiam się, że jeśli odwrócimy się od Europy także teraz, będziemy musieli się liczyć z obniżeniem ochrony praw jednostki, z brutalizacją i postępującą samowolą policji, która nie będzie się już musiała przejmować krytyką ze strony "lewackich" mediów czy "lewackiego" rzecznika praw obywatelskich. Już teraz mamy do czynienia z wulgaryzacją prawa w postaci ustawy inwigilacyjnej czy pozwolenia na używanie nielegalnie zdobytych przez policję dowodów w procesie. Już teraz kontrola poczynań władzy została rozmontowana. Widać więc wyraźnie, w którą stronę to wszystko idzie.
A rysująca się na horyzoncie perspektywa powstania propisowskich sił paramilitarnych to już zupełne odejście od cywilizowanych zasad i dryf w kierunku rosjoidalnego zamordyzmu.
Bo to wszystko, ten Licheń, jest faktycznie kolorowe i piękne, i prawdziwe w swojej naiwności, ale pod tym czai się coś mrocznego i niebezpiecznego. Można się Licheniem zachwycać i nie wolno z niego szydzić, bo to nasza podświadomość. Trzeba o to dbać, bo to nasze dziedzictwo. To my, a nie "oni". Ale jest to podświadomość do przepracowania.
Bo to, co właśnie Polskę opanowało, to nie "oni". To my sami, i ta barbarzyńskość w końcu z nas wylazła. I mocno ugryzła nas, proszę o wybaczenie, w dupy.
Ziemowit Szczerek - ur. w 1978 r., dziennikarz, pisarz, tłumacz. Autor m.in. reportażu literackiego z Ukrainy "Przyjdzie Mordor i nas zje" (za tę książkę dostał Paszport "Polityki") i "Siódemki", "polskiej powieści drogi na szosie nr 7". Ostatnio wydał "Tatuaż z tryzubem".
http://wyborcza.pl/magazyn/1,151483,19824503,lichen-czyli-ja-szczerek.html
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


STOP Drogówka Sezon.1 Odc.1  No to dziś policja ! kontrola policji - YouTube Ciemna strona miasta: Dealerzy koksu (odc. 1) (2014) - YouTube GTA V Policja #3 - MORDERSTWO w GÓRACH?! 🌄 - YouTube Dlaczego policjanci ubierają się na niebiesko JASNOWIDZ Krzysztof Jackowski Official - YouTube 23.04.2020 Kapłan broni Mszy św. Policja w święto św ... Instant karma czyli wykroczenie i szybkie spotkanie z ...

Ogłoszenia - Praca w Policji

  1. STOP Drogówka Sezon.1 Odc.1 No to dziś policja !
  2. kontrola policji - YouTube
  3. Ciemna strona miasta: Dealerzy koksu (odc. 1) (2014) - YouTube
  4. GTA V Policja #3 - MORDERSTWO w GÓRACH?! 🌄 - YouTube
  5. Dlaczego policjanci ubierają się na niebiesko
  6. JASNOWIDZ Krzysztof Jackowski Official - YouTube
  7. 23.04.2020 Kapłan broni Mszy św. Policja w święto św ...
  8. Instant karma czyli wykroczenie i szybkie spotkanie z ...
  9. POLICJA VS KIEROWCA ! CZYLI NOWE SUPER MOCE DROGÓWKI ...

(*) Rozwiń (*) Witam was w nowej serii pod tytułem STOP Drogówka ! To jest nowa seria przeznaczona policji.Ta seria ma nam policje przyłączyć bo to nie wrogowie tylko przyjaciele ... Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Lista ksywek dla tych, którzy egzekwują przestrzeganie prawa, jest długa. Niezależnie od tego, jak ich nazywacie, na pewno macie w głowie bardzo konkretny wizerunek stróża prawa. Lśniąca ... Nowe uprawnienia policji są tematem który wzbudza wiele kontrowersji, wiele osób na ten temat pisze artykuły wypowiada się, a jak jest naprawdę ? Czy naprawd... Czwartek, święto świętego Wojciecha, Biskupa i Męczennika, Patrona Polski. Interwencja policji przed rozpoczęciem polowej Mszy św. w tradycyjnym rycie rzymsk... 🔑SPRAWDŹ STRONĘ; https://bit.ly/3bAkyZI 👕SKLEP TEAMKALUCH: https://teamkaluch.pl 📷INSTAGRAM - http://instagram.com/kaluch_ 👪TEAM KALUCH: http://on.fb.me ... Enjoy the videos and music you love, upload original content, and share it all with friends, family, and the world on YouTube. Instant karma czyli wykroczenie i szybkie spotkanie z Policją Nieprawidłowe wyprzedzanie, szeryfowanie, jazda na czerwonym świetle czy brawura. W tym specjal... W pierwszym odcinku poznamy pracę policyjnego wydziału do walki z przestępczością narkotykową. Będziemy towarzyszyć policji podczas akcji zatrzymania handlar...